|

TEMAT MIESIĄCA:
Duchowy atlas świata.
Pożegnanie Ryszarda Kapuścińskiego
Europa a reszta świata
(fragment)
JANUSZ TAZBIR
Entuzjastom
światów poznanych w wyniku
wielkich odkryć rychło wytknięto,
że nie znają własnego kraju, gdzie
w kulturze ludowej również można
dostrzec ślady prastarej cywilizacji
narodu. Rodzi się świadomość tego,
że każdy naród jest członkiem wielkiej
wspólnoty rozproszonej po powierzchni
globu ziemskiego.
Wszyscy mieszkańcy Europy znali
oczywiście nazwę wsi lub miasteczka,
w którym mieszali. Już tylko jednak
zdecydowana mniejszość wiedziała,
w jakiej krainie (czy państwie)
ta miejscowość leży. Jedynie intelektualne
elity znały nazwę kontynentu,
na którym znajduje się ich ojczyzna,
tym bardziej że w okresie średniowiecza
nazwa Europy poszła
w zapomnienie, by pojawić się na
nowo wraz z początkami renesansu.
To samo dotyczyło wiedzy o najbliższych
jej sąsiadach.
Aż do XV–XVI wieku nad wiedzą
ówczesnych ludzi o świecie ciążyły
poglądy antycznych geografów, historyków
i filozofów, a także przedstawicieli
innych gałęzi wiedzy tamtej
epoki. W konsekwencji, największym
autorytetem w zakresie geografii
pozostał Ptolemeusz, który żył
w II wieku naszej ery. Posiadał on
niezłe rozeznanie w obszarze krajów
i regionów położonych w basenie
Morza Śródziemnego i należących do imperium rzymskiego. Daleko
gorzej przedstawiała się jego wiedza
na temat sąsiadujących z imperium
od północy i wschodu terenów oraz
ludności, która je zamieszkiwała.
Rodacy Ptolemeusza posiadali pewne
rozeznanie w terenach Małej Azji
i północnej Afryki.
Przekonanie o kulistości ziemi
dominujące w myśli antycznej ustępuje
w początkach okresu średniowiecza,
pod wpływem autorytetu
Kościoła, wierze w jej płaski kształt.
Dopiero w XII stuleciu górę biorą
ponownie, nie bez wpływu myśli
arabskiej, poglądy starożytnych. Zarówno
jednak w dobie antyku, jak
i w średniowieczu, wierzono w istnienie
tylko trzech kontynentów:
Europy, Azji i Afryki. Miały je dzielić:
rzeki Tanais–Don (Europę i Azję)
i Nil (Azję i Afrykę) oraz Morze Śródziemne
(Europę i Afrykę). Powoływano
się przy tym na tradycję biblijną,
z której wynikało, iż Noe
przydzielił Europę Jafetowi, Azję Semowi, a Afrykę Chamowi. Jafet,
jak wierzono, miał być królem i rycerzem,
co tłumaczyło wyższość Europy
nad dwoma pozostałymi kontynentami,
Sem – kapłanem, natomiast
Cham rolnikiem. To ostatnie
jako argument przytaczali wszyscy
zwolennicy poddaństwa chłopów
(a następnie niewolnictwa Murzynów).
Patronat Chama uczynił
z Afryki najgorszy z kontynentów.
Jak zauważa Jerzy Strzelczyk,
proces samopoznania Europy był
wieloetapowy, „dokonywał się z nierówną
intensywnością, zdarzały się
mu poważne zahamowania czy nawet
regresy”. Pod pojęciem Europy
rozumiano nie tylko pewien geograficzny
obszar, ale także określony
model życia, religii i kultury, przy
czym Europa kulturowa była oczywiście
mniejsza przestrzennie od
geograficznej, zwłaszcza że jej
wschodnie granice kreślono początkowo
na Kaukazie, później Donie,
znacznie rzadziej na Wołdze. Góry
Ural pojawiają się jako punkt graniczny
dopiero w XIX wieku.
Wspominany już basen Morza
Śródziemnego u początku naszej ery
traktowano jako „nasze morze”
(mare nostrum) nie dzielące, lecz
„łączące wszystkie (europejskie, afrykańskie
i azjatyckie) prowincje i ludy
ogromnego imperium” (J. Strzelczyk).
Nawet po upadku Cesarstwa
Zachodniego zachował swą siłę oddziaływania
rzymski model cywilizacji
miejskiej, kontaktów handlowych
czy ideał wykształcenia. Dopiero
pod koniec pierwszego tysiąclecia
Europa zaczyna się stopniowo wybijać na samodzielność: od
mniej więcej roku 1000 dzieli ona,
a nie łączy, odrębne, wrogie sobie
religie (do dwóch odłamów chrześcijaństwa
dochodzi islam), typy cywilizacji,
a nawet systemy polityczne.
Przełom X i XI stulecia przynosi
koniec procesu chrystianizacji znacznej
części tego kontynentu. Nie
oznacza to bynajmniej zapanowania
na nim trwałego pokoju. W cesarstwie
rzymskim wyznawano różne
religie i czczono rozmaitych bogów.
Po upadku cesarstwa w Europie dominowała
jedna religia, a mimo to
wyznające ją państwa, narody i plemiona
toczyły ze sobą zawzięte boje.
Nie były im w stanie zapobiec czynniki
unifikacyjne w postaci chrześcijaństwa
i Kościoła, tym bardziej że
i Stolica Apostolska w Rzymie zawzięcie
walczyła o prymat wyznaniowy
z Konstantynopolem.
Więcej na łamach lutowego numeru "Znaku"
Zamów numer
JANUSZ TAZBIR, ur. 1927, historyk,
publicysta; studiował historię
na Uniwersytecie Warszawskim,
od 1966 jest profesorem
Instytutu Historii PAN.
Zajmuje się badaniami nad historią
kultury oraz ruchów religijnych
w Polsce XVI i XVII wieku.
Ostatnio wydał: Polska
przedmurzem Europy (2004),
Łyżka dziegciu w ekumenicznym
miodzie (2004), Protokoły mędrców
Syjonu. Autentyk czy falsyfikat
(2004), Polacy na Kremlu
i inne historyje (2005).
POCZĄTEK STRONY |