|

TEMAT MIESIĄCA:
Duchowy atlas świata.
Pożegnanie Ryszarda Kapuścińskiego
Miejsce Kapuścińskiego
(fragment)
KRYSTYNA STRĄCZEK
Na ulicy Floriańskiej w Krakowie, w bramie
kamienicy młody chłopak sprzedaje kolczyki, być
może własnego wyrobu. W głębi na taborecie leży
książka. Z zawodowej ciekawości, co też on może
czytać, zerkam na okładkę. I co? Oczywiście,
Kapuściński – Ten Inny.
Tekst ten powstał jeszcze za życia Ryszarda Kapuścińskiego.
Nie miał być pożegnaniem, ale jubileuszowym
rzutem oka wstecz. Stało się jednak inaczej.
Tuż przed ogłoszeniem laureata literackiej nagrody Nobla, we
wrześniu 2006 roku do redakcji „Znaku” przyszedł e-mail od dziennikarza
dużej chilijskiej gazety „El Mercurio”, w którym pisał on:
„szukam informacji o Kapuścińskim (...), komentarzy w polskiej prasie
i opinii zwykłych ludzi dotyczących możliwego przyznania mu
nagrody Nobla”.
Przeczytawszy ten list, uświadomiłam sobie ze zdziwieniem, że
wszystkie te drukowane dyskusje i komentarze musiałam przeoczyć.
Kiedy jednak zaczęłam przeglądać prasę, okazało się, jak niewiele
ich było. W każdym razie w ostatnich dniach przed ogłoszeniem werdyktu w najważniejszych gazetach nie znalazłam nic poza kilkoma
doniesieniami z giełdy noblowskiej, gdyż Kapuściński plasował
się na trzecim miejscu listy bookmacherów.
Skąd właściwie nasze zastanawiające milczenie? Spróbujmy iść
po nitce.
Książki Kapuścińskiego, począwszy od pierwszej, czyli Buszu po
polsku, zdobyły uznanie polskiej krytyki. Były w kraju zawsze bardzo
chętnie i wyjątkowo entuzjastycznie recenzowane. Ich pozytywny
odbiór przez zawodowych czytelników zwiastował narodziny
i wzrost wybitnego talentu. Gwiazda Kapuścińskiego, Apostoł reportażu,
Dlaczego Kapuściński?, Dlaczego świat kocha Cesarza?, Zdumiewająca
przygoda literacka, Arcymistrz reportażu literackiego, Filozof,
który jest reporterem, Tłumacz człowieka, Mag reportażu – oto
kilka tytułów tekstów prasowych z ostatnich czterdziestu lat. Jednak
w tych tekstach zaczątki analiz formy i próby opisu środków literackich
często mieszają się z powierzchownym zachwytem. Kapuściński
od początku magnetyzował recenzentów, lecz o tym, dlaczego
tak się działo, dowiedzieliśmy się więcej dopiero po ukazaniu się
Cesarza. Ale nawet wtedy cała sprawa z grubsza sprowadzała się do
roztaczania aury „głębokiej lektury”, padały (słuszne) terminy, choćby:
parabola, alegoria, uniwersalność szczegółu; pojawiały się (celnie
wskazane) nazwiska, jak Kafka czy Gombrowicz. Tak naprawdę
teren pozostał jednak dziewiczy, sporządzenie stanu badań nie sprawiłoby
naukowcom problemu.
Mimo wszystko trzeba przyznać, że Cesarz stanowił istotny punkt
w procesie zmiany myślenia o twórczości Kapuscińskiego. Tekst ten
zdobył największe uznanie fachowców z dziedziny literaturoznawstwa,
a zaraz po nim – Szachinszach. Profesor Michał Głowiński w recenzji
zamówionej przez Uniwersytet Śląski z okazji przyznania pisarzowi
w 1997 roku doktoratu honoris causa (pierwszego z sześciu,
które otrzymał do tej pory), tak pisał o Cesarzu i Szachinszachu: „Są
to niewątpliwie jego arcydzieła, a zarazem – jedne z najwybitniejszych pozycji nie tylko polskiego reportażu, ale polskiej prozy w ogólności w drugiej połowie XX wieku”.
Profesor zaczął nawet swój tekst od zdania: „Ryszard Kapuściński
jest wybitnym pisarzem”. Powyższe stwierdzenia, skoro pojawiły się
pod piórem takiego autorytetu, stanowiłyby prawdziwą nobilitację,
gdyby recenzent nie analizował następnie tej twórczości – z dużą kurtuazją
i podziwem – ale właściwie w ramach słownikowej definicji
reportażu literackiego (drugie zdanie recenzji, dopełniające pierwszą
myśl, brzmiało: „Pisarzem uprawiającym przede wszystkim gatunek
zwany reportażem”). Reportażu literackiego – znaczy: szlachetniejszego
z braci bliźniąt. Drugim bliźniakiem jest oczywiście reportaż (a fe!)
publicystyczny. Jeśli zaś twórczość Kapuścińskiego tego gatunku,
w obydwu jego odmianach, nie rozsadza, znaczy to, że autor ów tkwi
cały czas na granicy między dziennikarstwem a literaturą.
Więcej na łamach lutowego numeru "Znaku"
Zamów numer
KRYSTYNA STRĄCZEK, członek redakcji „Znaku”. Redaktorka książki
Ryszarda Kapuścińskiego Autoportret reportera (2003) i współautorka,
wraz z Ewą Błaszczyk, książki Wejść tam nie można (2005).
POCZĄTEK STRONY |