Strona główna Miesięcznika ZNAK

 SIW ZNAK

 E-MAIL

 

LUTY 2007, NUMER 621

Strona główna


Lista mailingowa
Jeżeli chcesz otrzymywać aktualne informacje o nowościach w miesięczniku ZNAK i wydarzeniach organizowanych przez SIW Znak wpisz swój e-mail.

 



SPOŁECZEŃSTWO NIEOBOJĘTNYCH



Nie-pamięć

KRYSTYNA RYCZAJ-MARCHEWCZYK

Kolejne skrzyżowanie, znowu czerwone. Może włączę radio, pełna godzina, powinny być wiadomości. Są. „Szwecja nie zgadza się na platformę serwisową gazociągu... Aneta K. wyda oświadczenie... Prokuratura w Łodzi przesłuchuje... Co pamiętacie z wprowadzenia stanu wojennego 25 lat temu, zadzwońcie, piszcie...”

I ten apel brzmi jak dzwonek alarmowy. Nie dla moich osobistych wspomnień – ale dla historii, którą zawsze chciałam opisać. Najpierw w pełni udokumentować, zebrać, spisać wszystkich zaangażowanych. A potem opisać. Najlepiej na jakąś okrągłą rocznicę, na przykład dwudziestą piątą. Chciałam, ale...

Brigitte Neher poznałam ciepłego, letniego wieczoru roku 1995 we Fromborku. Właśnie zakończyliśmy spływ kajakowy Czarną Hańczą z grupą przyjaciół i rozjechaliśmy się – my na dalszy ciąg urlopu, trochę śladami Krzyżaków, a trochę tropami Wańkowiczowskiego Smętka.

We Fromborku, na parkingu, zobaczyliśmy samochód z niemiecką rejestracją. Obok stały dwie kobiety, a mężczyzna usiłował uruchomić samochód. Językiem najbardziej wspólnym okazał się angielski. Mój mąż usiłował pomóc, ale solidne niemieckie auto dalej nie zamierzało zapalić. W końcu razem z Niemcem pojechali gdzieś naszym samochodem i przywieźli mechanika, ponoć znającego się na markach niemieckich. Przywieziony człowiek zaczął powoli rozbierać auto Niemców na fragmenty, patrzyliśmy z lekkim przerażeniem...

Moje zniecierpliwienie rosło – dzieci głodne, nie mamy noclegu, a jest coraz później... Wyciągnęłam jakieś krakersy, a może zrobiłam kanapki? Poczęstowałam kobiety, które wraz ze mną przyglądały się temu wszystkiemu.

Przy pożegnaniu jedna z nich wręczyła mi swoją wizytówkę i powiedziała, że zaprasza nas w przyszłym roku do siebie, na tydzień.

Przed Bożym Narodzeniem przyszły życzenia od Brigitte, potem list. W końcu kolejny, z planem jej miejscowości i opisem, jak dojechać. Pojechaliśmy w sierpniu 1996 i był to niezapomniany tydzień – Brigitte pokazała nam piękno historycznej Szwabii (Badenia-Wirtembergia). Poznaliśmy jej rodzinę: brata Eugena Allgöwera i mamę – panią Hildę Allgöwer. Damę promieniującą prawością i dobrocią, która zaszczepiła w swych dzieciach chrześcijański obowiązek czynienia dobra, a także uwrażliwiła na Polskę i Polaków.

Potem zaprosiliśmy rodzinę Allgöwer do nas, do Krakowa, i tak ta przyjaźń trwa do dzisiaj.

Za którymś naszym pobytem w Niemczech, po kolacji u Eugena, gospodarz przyniósł wielkie pudło. Były w nim wycinki prasowe, różne pisma i korespondencja, fotografie – w większości czarno-białe. Eugen zaczął opowiadać, jak w roku 1981, w grudniu, razem ze swym młodszym bratem Stephanem, jechał do Polski z transportem charytatywnym, w konwoju kilkunastu ciężarówek. W domu zostawił żonę w ciąży. I trzynasty grudnia zastał go na obszarze ówczesnej NRD. Była zima, dwudziestostopniowy mróz i śnieg. Transport miał dotrzeć między innymi do Krakowa.

I dotarł. Na fotografiach widać zaśnieżoną ciężarówkę, a w tle majestatyczny Wawel.

Gdy wychodziliśmy, Eugen wręczył mi pudło, mówiąc: „Weź, to dla ciebie”. Niestety, najbardziej wspólnym nadal pozostał język angielski, więc nie do końca dopytałam o szczegóły tej wyprawy i nie do końca zrozumiałam jego opowiadanie.

Przeglądam po raz kolejny zawartość pudła od Eugena. Wycinki prasowe układają się w zapis akcji „Adwent w Polsce”, jaką zorganizowała Caritas Badenii-Wirtembergii, szczególnie oddział w Reutlingen. Artykuły w gazetach ilustrowane są zdjęciami uczniów przynoszących swoje skarbonki, żeby ich zawartość przeznaczyć na pomoc Polsce, albo dziewcząt i chłopców trzymających zabawne kukiełki na sprzedaż w ramach akcji.

Kopia wnikliwego tekstu na temat sytuacji Polaków, ich nadziei i beznadziei autorstwa dr. Josepha Scheu.

Raporty pokazujące ofiarodawców, bardzo często nieujawniających swych nazwisk.

Rachunki za mleko w proszku, kawę, środki czystości...

I fotografie dokumentujące charytatywną odyseję: ciężarówki gdzieś w ośnieżonej „ziemi niczyjej” – uwięzione pomiędzy granicami, między historią wolności, „Solidarności” i historią stanu wojennego, przez bezosobowe „władze”, mające twarz skorumpowanego celnika.

I moje ulubione zdjęcie z kukiełką-maskotką za wycieraczką samochodu.

Są też dokumenty kolejnych wyjazdów z pomocą do Polski – do Katowic, Raciborza, Nowej Huty, Krakowa. Podsumowanie pięciu lat pomagania Polsce. Kopia artykułu o pomocy charytatywnej Kościoła Ewangelicko-Metodystycznego z Reutlingen dla mieszkańców Ostródy i okolic. Informacja o paczkach wysyłanych indywidualnie, za przesłanie których zapłacił rząd ówczesnej RFN.

Kim dzisiaj są dziewczęta i chłopcy z tamtych zdjęć? Co robią? Czy są szczęśliwi? Czy pomaganie potrzebującym weszło im w krew?

O czym teraz pisze Joseph Scheu?

Ile łącznie było takich konwojów, ile ton darów przywiozły, ile osób ofiarowało swoje pieniądze i czas?

Jak dokładnie i drobiazgowo potrafimy rozliczać wyrządzone nam krzywdy, cudzą nieprawość albo tylko słabość. Jak długo umiemy pamiętać i ścigać zbrodnie, zło.

Szkoda, że tak skrupulatnie nie prowadzimy buchalterii dobra. Że właściwie w ogóle jej nie prowadzimy.

Więcej na łamach lutowego numeru "Znaku"

Zamów numer

KRYSTYNA RYCZAJ-MARCHEWCZYK, absolwent UJ. Od kilkunastu lat pracuje jako konsultant komunikacji społecznej w projektach przekształceń dużych przedsiębiorstw.

 

 

POCZĄTEK STRONY

Szukaj na stronach Wydawnictwa ZNAK

 

 

 


E-Mail

Redakcja

Archiwum

Wydarzenia

Prenumerata

Aktualny numer

Bibliografia

© Copyright by SIW ZNAK Sp. z o.o.
Strona wykonana przez Akrateia Inc.