|

TEMATY I REFLEKSJE
O homoseksualizmie jeszcze inaczej
(fragment)
ANDRZEJ PASZEWSKI
Homoseksualiści byli, są i będą. Mają pełne
prawo protestować przeciwko ich prześladowaniu
i upokarzaniu, nie mogą być zmuszani do ukrywania
swojej orientacji seksualnej, z którą wielu
czuje się bardzo dobrze, orientacji zbyt łatwo
nieraz traktowanej po prostu jako wada moralna.
Propagowanie jednak homoseksualizmu jako
orientacji normalnej (nie mylić z naturalną)
uważam za szkodliwe.
Homoseksualizm jest od pewnego czasu w Polsce przedmiotem
polemik prasowych, moim zdaniem nie zawsze prowadzonych rzetelnie.
W dyskusji tej przemilcza się – lub niedostatecznie bierze pod
uwagę – te aspekty homoseksualizmu, które dla polemisty są niewygodne,
przez co wypowiedzi bywają jednostronne zarówno w opisie
zjawiska, jak i jego ocenie.
Zacznę od biologii, konkretnie od przypomnienia, że płciowość
jest bardzo silnie ugruntowaną w ciągu ewolucji organizmów żywych
strategią rozrodczą, przynoszącą wymierne korzyści gatunkowi.
Wykształcenie się płciowości wiąże się ze znacznym, wzajemnie dopełniającym
się zróżnicowaniem osobników obu płci pod względem
anatomicznym i fizjologicznym, optymalizującym realizację tej strategii. Jej elementem są zachowania seksualne, oczywiście „hetero”,
bo pojawiające się też zachowania typu „homo” tej strategii służyć
nie mogą. U człowieka seksualność ma swoisty charakter, ze względu
na wyraźnie rozwinięty instynkt erotyczny, który jest powiązany,
ale nie identyczny, z instynktem prokreacyjnym. Stąd też w wypadku
homoseksualizmu u człowieka mówi się o orientacji, a nie po prostu
o zachowaniach homoseksualnych, które spotyka się też u zwierząt,
u nich jednak mają inne znaczenie.
Jakie są przyczyny orientacji homoseksualnej? Środowiska homoseksualne
często wysuwają tezę, że jest ona wyłącznie determinowana
genetycznie (lub bardziej ogólnie – biologicznie), krytykujący
zaś homoseksualizm kładą nacisk na czynniki socjokulturowe, w skrajnych
wypadkach mówiąc, że orientacja taka jest wynikiem wolnego
wyboru, a więc podlega ocenie moralnej.
Z przeglądowych prac naukowych poświeconych homoseksualizmowi
wyłania się dosyć złożony jego obraz. Nie będąc specjalistą
w tej materii, ograniczę się do ustaleń, które wydają się niebudzące
wątpliwości. Jednym z takich ustaleń jest to, że na orientację seksualną
wpływ mają czynniki biologiczne (genetyczne), ale nie tylko
one. Świadczą o tym dobitnie dane z pięciu niezależnych badań nad
bliźniętami, najlepszych, jakie dla określenia wpływu czynników genetycznych
można zrobić. Otóż okazało się, że w odniesieniu do bliźniąt
jednojajowych, jeśli jedno z nich było homoseksualne, to średnio
w 50 proc. wypadków (rozrzut 35–95 proc.) drugie też przejawiało
taką orientację. W wypadku bliźniąt dwujajowych procenty te
wahały się od 5 do 16 (podaję za: J. A. Stewart, „Conversion Therapy”,
November 1998, s.1–3). Gdyby działały wyłącznie czynniki genetyczne,
to w wypadku bliźniąt jednojajowych zgodność orientacji
seksualnej powinna wynosić 100 proc. Za przyczynę orientacji homoseksualnej
u mężczyzn podaje się też niedobór testosteronu w pewnej
fazie życia płodowego.
Czynników pozabiologicznych, mających wpływ na orientację
seksualną, wymienia się sporo, wśród nich dużą rolę przypisuje się
środowisku społeczno-kulturowemu. Linda D. Garnets, psycholog
z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Los Angeles stwierdza, że „obecnie
większość naukowców zgadza się, że zachowanie człowieka jest odbiciem zarówno biologicznych, jak i środowiskowych czynników.
Innymi słowy nie jest tak, że jakiś gen lub hormon po prostu uruchamia
przełącznik i zmienia orientację z heteroseksualnej na homoseksualną.
A więc, jakkolwiek możliwy jest wpływ na rozwinięcie określonej
orientacji seksualnej genów lub hormonów, to wpływ ten zawsze
jest pośredni i silnie uzależniony od środowiska społecznego”.
Co więcej, Garnets zauważa, że „dostępne dane wskazują, iż niezależnie
od typu determinacji, skłonności seksualne nie mieszczą się
w dychotomicznym podziale męski–żeński. Pociąg do kobiet lub
pociąg do mężczyzn stanowią bieguny, między którymi rozpościera
się całe spektrum orientacji i zachowań seksualnych z biseksualistami
lokującymi się pośrodku”. Nie oznacza to oczywiście, że liczebność
osobników na obu biegunach jest identyczna.
Więcej na łamach styczniowego numeru "Znaku"
Zamów numer
ANDRZEJ PASZEWSKI,
prof. dr hab., genetyk, fizjolog, pracuje w Instytucie
Biochemii i Biofizyki PAN w Warszawie.
POCZĄTEK STRONY |