Strona główna Miesięcznika ZNAK

 SIW ZNAK

 E-MAIL

 

STYCZEŃ 2007, NUMER 620

Strona główna


Lista mailingowa
Jeżeli chcesz otrzymywać aktualne informacje o nowościach w miesięczniku ZNAK i wydarzeniach organizowanych przez SIW Znak wpisz swój e-mail.

 


ZDARZENIA - KSIĄŻKI - LUDZIE



Autoportret z wizerunku sąsiada

odczytany
(fragment)

KS. JAN KRACIK


Michał Jagiełło,
Słowacy w polskich oczach.
Obraz Słowaków w piśmiennictwie polskim
,
Biblioteka Narodowa, Podhalańska Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa w Nowym Targu, Warszawa 2005,
t. 1-2, ss. 342 + 453

„Aż do ostatnich czasów język łaciński był urzędowym na Węgrzech, teraz jest nim węgierski; w szkołach nie uczą po słowacku, gdzież się miał język wykształcić? (...) Lud tylko prosty pozostał wierny rodzinnej mowie. A jednak zdobywa sobie ona teraz także warstwy wyższe” – pisał w 1847 roku Feliks Zieliński w „Bibliotece Warszawskiej”. Zahamowana w rozwoju, skupiona od wieków na własnym przetrwaniu mimo nacisków madziaryzacji, kultura słowacka wchodziła w fazę budzenia świadomości narodowej i zaczynała przyciągać uwagę Polaków. Ci swoją niepodległość utracili. Słowacy, stanowiąc od wieków mniejszość w państwie węgierskim, nigdy jej nie mieli, a poszukiwanie swej autonomii czy tożsamości zaczynali późno, spierając się o drogę: wyodrębniać z czeskiego język słowacki czy nie? Dopominać się o skromną choćby samodzielność kulturową w ramach państwa węgierskiego czy pogodzić się z jego asymilacyjną polityką? Przyłączyć się do czeskich panslawistów czy być przeciw wiązaniu się z Rosją?

Stare polskie sympatie prowęgierskie czy antyrosyjskie nastawienie miały rzutować na ocenę owych rozbieżnych tendencji panujących wśród Słowaków. Dzieje tworzenia się ich narodowej świadomości i funkcjonowanie w monarchii habsburskiej, a potem we wspólnym z Czechami (1918–1939) państwie obserwowane były spoza Tatr także poprzez własne dylematy Polaków, którzy zanim odzyskali niepodległość, też nie widzieli pod zaborami tylko jednej do niej drogi i poszukiwali jej między powstańczymi zrywami a lojalizmem i pracą organiczną. Utrwalone w prasie i innych pożółkłych publikacjach inteligenckie postrzeganie sąsiadów stanowi źródło informacji dwustronnej, z awersem i rewersem. Historia oglądu niesie wszak wiedzę nie tylko o oglądanych, ale i o oglądających, ujawniając ich preferencje, zainteresowania czy stereotypy, jakim ulegają.

Ta dwuwymiarowość wzbogaca poznawcze walory publikacji, czyniąc jej lekturę bardziej atrakcyjną, niż gdyby była ona suchą monografią przeszłości Słowaków. Po krótkiej wizycie u paru staropolskich poetów, którzy zauważyli, że istnieją Tatry, Autor prowadzi nas na chwilę do Staszica, który jako pierwszy z Polaków badał naukowo te góry i obserwował mieszkających po obu ich stronach górali. Na początku XIX wieku zaczynało się od zainteresowania historią i mitologicznymi dziejami Słowiańszczyzny, a polskie teksty poświęcone tej tematyce dotyczyły wpierw częściej Czechów niż Słowaków. Panslawizm jednych i drugich sprzyjał ich prorosyjskim sympatiom, które nie podobały się Mickiewiczowi i innym polskim słowianofilom wiążącym swe nadzieje nie z przywództwem carskim, lecz z Zachodem.

Węgrzy, szukając usprawiedliwienia dla madziaryzacji Słowaków, przedstawiali ich narodowe dążenia jako efekt rosyjskiej inspiracji. Starania księcia Adama Czartoryskiego o wspólne wystąpienie Polaków i Słowaków przeciw Habsburgom okazały się nierealne. Jego emisariuszom słowaccy „budziciele” narodowi powiedzieli: Austria broni nas przed Madziarami, a żeby nie zostać „zduszeni przez Niemców i Węgrów, (...) rzuciliśmy się w objęcia rosyjskie”. Węgrzy, chcąc „nie rozmyć się w niemieckości lub Słowiańszczyźnie” (sami byli wszak w państwie mniejszością), przyjęli pojęcie narodu politycznego, który uzyskując dla siebie prawa w monarchii habsburskiej, może jednocześnie ograniczać narodowe aspiracje słowiańskich współobywateli. Uznano je za uzurpację, niewdzięczność wobec ojczyzny i uleganie inspirowanemu przez carat panslawizmowi, przed którym Ludwik Kossuth ostrzegał europejską opinię.

Więcej na łamach styczniowego numeru "Znaku"

Zamów numer

KS. JAN KRACIK,
ur. 1941, prof. dr hab., historyk Kościoła, wykładowca PAT. Ostatnio wydał Powszechny, apostolski, w historię wpisany. Z wędrówek po kościelnej przeszłości (2005).

 

 

POCZĄTEK STRONY

Szukaj na stronach Wydawnictwa ZNAK

 

 

 


E-Mail

Redakcja

Archiwum

Wydarzenia

Prenumerata

Aktualny numer

Bibliografia

© Copyright by SIW ZNAK Sp. z o.o.
Strona wykonana przez Akrateia Inc.