Strona główna Miesięcznika ZNAK

 SIW ZNAK

 E-MAIL

 

GRUDZIEŃ 2006, NUMER 619

Strona główna


Lista mailingowa
Jeżeli chcesz otrzymywać aktualne informacje o nowościach w miesięczniku ZNAK i wydarzeniach organizowanych przez SIW Znak wpisz swój e-mail.

 


ZDARZENIA - KSIĄŻKI - LUDZIE



Zbawienie jako utrata
(fragment)

ŁUKASZ TISCHNER


Czesław Miłosz,
Wiersze ostatnie,
Wydawnictwo Znak, Kraków 2006, ss. 92

Ten wspaniały, choć gorzki tom można czytać na wiele sposobów. Po pierwsze, trudno zwyczajnie się nie wzruszyć – Czesław Miłosz zostawił nam w darze wiersze, które ułożyły się w ostatni zbiór! Można przyjąć go także jak testament Poety. Można dostrzec w nim lustro lęków i nadziei starego człowieka. Można śledzić alteracje znanych Miłoszowskich motywów. Można wreszcie potraktować Wiersze ostatnie jako zapis zaklęć i recept „szamana”, bez którego „mamrotań co począłby człowiek?” (Żywotnik). Przyznam od razu, że ten ostatni tryb lektury zdaje mi się najbardziej właściwy, choć trudno go odseparować od innych.

Maska, którą tym razem chętnie posługuje się Miłosz, to właśnie trochę komiczne przebranie szamana (słowo to pada we wspomnianym Żywotniku i w Historiach ludzkich). Dlaczego szamana? Choćby dlatego, że jest pośrednikiem między światem żywych i umarłych, przechowuje mądrość pokoleń i chce powierzać swoje plemię dobrym opiekuńczym duchom. Pozostaje szamanem także jako poeta, który przyzywa duchy Pana Adama i księdza Józefa Baki. A jednak raz po raz swój śmieszny pióropusz zrywa, ujawniając bezradność magicznych praktyk. Nieco podobnie czynił w Traktacie teologicznym, gdy ostatecznie zstępował z profesorskiej katedry. Ten gest obnażenia, a nawet samoponiżenia ujawnia podskórny nastrój Wierszy ostatnich. Nastrój bliski rozpaczy – takiej jednak, która nie chce służyć nicości.

Nietrudno wskazać na jej źródła. To doświadczenie utraty – ponad wszystko ukochanej Eurydyki, czyli żony Carol, lecz także utrata sił i władzy nad ciałem, czemu towarzyszy pokusa niewiary religijnej, a zarazem niewiary we własną dobroć. Tę wielopiętrową utratę opiewa mistrzowski poemat Orfeusz i Eurydyka. Zobaczmy, jak Miłosz posłużył się odwiecznym mitem.

Mocniejsza niźli śmierć

Moment zstępowania do otchłani rozgrywa się w scenerii nowoczesnego piekielnego miasta – światła samochodów, oszklone drzwi wejściowe, winda zwożąca 300 pięter w dół, elektroniczne psy zamiast Cerbera... Ten topos – dobrze zadomowiony w poezji Miłosza (słynne Megalopolis) – kojarzy się oczywiście z ziemią jałową, co każe się domyślać, że świat, z którego zstępuje Orfeusz, jest naznaczony brakiem miłości substancjalnie. Można zaryzykować przypuszczenie, że pogrążony w żałobie kochanek staje się kimś w rodzaju Parsifala – jego misja ma odrodzić nie tylko Eurydykę, ale i cały niezdolny do miłości, niepłodny świat żywych. Ma zatem wymiar ponadosobisty, wręcz zbawczy (warto pamiętać, że we wczesnym chrześcijaństwie Orfeusz bywał symbolem Chrystusa), choć tego rodzaju wnioski trzeba formułować ostrożnie.

Orfeusz jest oczywiście poetą lirycznym, ale Miłosz (autor pamiętnego wersetu z Mistrza: „Co z mego zła powstało, to tylko prawdziwe”) przydaje temu określeniu dodatkowy sens: „Liryczni poeci/ Mają zwykle, jak wiedział, zimne serca./ To niemal warunek. Doskonałość sztuki/ Otrzymuje się w zamian za takie kalectwo”. W dziewięciostrunnej lirze tkwi więc nadzieja na odzyskanie Eurydyki, ale i źródło słabości – Orfeuszowi łatwiej olśnić swym śpiewem Persefonę niż sprostać próbie miłości. Z kalectwa serca leczyła go Eurydyka. To ona mówiła: „Jesteś dobrym człowiekiem”, „Tylko jej miłość ogrzewała go, uczłowieczała./ Kiedy był z nią, inaczej też myślał o sobie./ Nie mógł jej zawieść teraz, kiedy umarła”. Nie chce jej zawieść, co sugeruje, że to miłość Eurydyki, a nie lira ma się okazać ostatecznym orężem w walce z bogami podziemia. Oczarowana śpiewem Orfeusza Persefona wypowiada jednak znamienne słowa: „Nie wiem, rzekła bogini, czy ją kochałeś,/ Ale przybyłeś aż tu, żeby ją ocalić./ Będzie tobie wrócona”, po czym wyjawia znany warunek.

Więcej na łamach grudniowego numeru "Znaku"

Zamów numer

ŁUKASZ TISCHNER,
redaktor miesięcznika "Znak".

 

 

POCZĄTEK STRONY

Szukaj na stronach Wydawnictwa ZNAK

 

 

 


E-Mail

Redakcja

Archiwum

Wydarzenia

Prenumerata

Aktualny numer

Bibliografia

© Copyright by SIW ZNAK Sp. z o.o.
Strona wykonana przez Akrateia Inc.