|

TEMATY I REFLEKSJE
Spór o ewolucję.
Problem relacji wiara-nauka
(fragment)
ANDRZEJ PASZEWSKI
Problemy wiary i nauki spotykają się w umysłach
poszczególnych ludzi i na siebie oddziałują,
stymulując psychologiczną potrzebę tworzenia
jednolitej wizji rzeczywistości. Takie wizje często
sobie tworzymy, ale, zachowując właściwą dozę
pokory, nie należy traktować ich zbyt serio, bo
łatwo ulegają one podważeniu. Nie uwłacza to
umysłowi ludzkiemu...
Spór o ewolucję, dotyczący religijnej i naukowej wizji świata, powraca
co jakiś czas w debacie publicznej. Najnowszą dyskusję wywołał
artykuł kardynała Christopha Schönborna W poszukiwaniu
celowości w przyrodzie opublikowany w „New York Times” w 2005
roku, w którym, nie kwestionując ewolucji jako faktu, przypomina
on, że nie wszystkie elementy teorii ewolucji posiadające „proweniencję
neodarwinistyczną” są do pogodzenia z wiarą. Artykuł ten
wywołał duży oddźwięk, ponieważ otwierał na nowo konflikt między
stanowiskiem Kościoła a naukami przyrodniczymi odnośnie do
teorii ewolucji, konflikt, który wydawał się zażegnany, chociaż, jak
widać, nie do końca. Teorii ewolucji Kościół formalnie nigdy nie
potępił, bo nie było w tej sprawie oficjalnego dokumentu potępiającego,
a jednak ludzie Kościoła dosyć masowo ewolucjonizm zwalczali, zaś jego wykładanie było zabronione w wielu katolickich szkołach
i seminariach. Główne dzieło Karola Dariwna O powstawaniu
gatunków znalazło się na kościelnym indeksie w 1937 roku! Gdy
dziś ks. Michał Heller mówi: „Jeśli ktoś głosi, że Kościół sprzeciwia
się teorii ewolucji, kompromituje się w oczach uczonych i wielu
myślącym ludziom zamyka drogę do religii”, wie, co robi, stosując
czas teraźniejszy, ponieważ w przeszłości wielu ludziom myślącym
jeśli tej drogi nie zamykał, to przynajmniej do niej zniechęcał – w przeszłości
nie tak znowu odległej, bo jeszcze w pokoleniu mojego ojca.
Trzeba było prawie 150 lat dla uświadomienia sobie, o czym naprawdę
mówi Objawienie, a o czym teorie naukowe i jakie są ich
ograniczenia.
Jeśli dziś Kościół głosi, że nauka ma się rządzić swoimi prawami
i że Kościół nie jest powołany do oceny trafności teorii naukowych,
to – konsekwentnie – znana wypowiedź Jana Pawła II, iż teoria ewolucji
„jest czymś więcej niż hipotezą”, przyjęta przez tak wielu z nas
z ulgą, nie powinna być uznana za oficjalne stanowisko Kościoła –
w tym kardynał Schönborn ma rację. Można domniemywać, że Papieżowi
chodziło o wyrwanie Kościoła z beznadziejnego sporu o ewolucję,
zrobił to jednak, oceniając w jakimś sensie trafność teorii naukowej,
której niektóre aspekty są z punktu widzenia teologicznego
nie do przyjęcia. Warto przyjrzeć się tym aspektom, ponieważ w nich
przejawia się ogólniejszy problem relacji wiary i nauki, a także rzutują
one na możliwość tworzenia spójnej wizji rzeczywistości, do której
niektórzy tęsknią.
W dzisiejszej debacie o ewolucji przedmiotem sporu jest już nie
tyle sam fakt jej występowania, co mechanizmy nią rządzące. Chodzi
przede wszystkim o to, czy na przebieg ewolucji wpływają zdarzenia
określane jako przypadkowe, czy też w procesie tym można dopatrzeć
się realizacji jakiegoś programu.
Nie ulega wątpliwości, że motorem zmian ewolucyjnych w przyrodzie
żywej są mutacje (zmiany w genach) i rekombinacja (sortowanie genów, które dany osobnik otrzymał od swoich rodziców,
w wytwarzanych przez nich gametach). Oba te zjawiska zachodzą,
według wszelkich danych, jakimi dysponuje biologia, losowo. Prowadzą
one do zmian w organizmach, te z kolei poddawane są mechanizmom
selekcji. W pewnym uproszczeniu oznacza to między innymi,
że zmiana w jakimś genie musi być „zaakceptowana” przez cały
organizm, a przynajmniej – nie może mu szkodzić, gdyż w tym przypadku
obniżałaby jego szanse na przeżycie i wydanie potomstwa. To
„zaakceptowanie” miał na myśli noblista Jacques Monod, mówiąc
o „konieczności”2 . Rola przypadku i tak rozumianej konieczności
w ewolucji wynikają bezpośrednio z twardych danych przyrodniczych,
a nie, jak to się czasem zarzuca Monodowi, z rozważań filozoficznych.
„Przypadek” i „konieczność” są terminami filozoficznymi, ale nie tylko
filozoficznymi! Konsekwentnie Monod stwierdza, a jest to powszechna
opinia przyrodników, że żadne dane obserwacyjne i doświadczalne
nie pozwalają na wyciągnięcie wniosku o jakimś ukierunkowaniu
ewolucji czy realizacji jakiegoś planu, chociaż przyznaje on, że nie
można udowodnić, iż to, co powstało, nie zostało zaplanowane. Stąd
pojawiały się i zapewne pojawiać się będą różne hipotezy i koncepcje
przedstawiające ewolucję materii, w tym świata żywego, jako realizację
myśli Stwórcy.
Więcej na łamach grudniowego numeru "Znaku"
Zamów numer
ANDRZEJ PASZEWSKI,
prof. dr hab., genetyk, fizjolog, pracuje w Instytucie
Biochemii i Biofizyki PAN w Warszawie.
POCZĄTEK STRONY |