|

TEMAT MIESIĄCA:
Bóg ukryty w literaturze polskiej
Literatura a religia
(fragment)
MICHAŁ MASŁOWSKI
Interesuje nas tutaj wiara, czyli religia żywa. Tak,
ale wtedy zatrzeć się może rozróżnienie między
religią instytucjonalnie głoszoną a tzw. religią
prywatną, czyli zespołem wierzeń dobranych przez
jakąś jednostkę według jej przeżyć lub widzi-mi-
-się. Literatura współczesna zbliża się często do tak
pojętej religijności, i trzeba to wziąć pod uwagę.
Związki literatury z religią są tak
liczne i fundamentalne, że właściwie
niemożliwe do ogarnięcia. Czyż Biblia
nie znaczy „Pismo”, co jest synonimem
literatury? Czyż Syn Człowieczy
nie jest nazwany Słowem
wcielonym – Verbum po łacinie, Logos
po grecku, a to oznacza albo słowo,
albo wręcz „dyskurs”. Czyli
w szerokim znaczeniu literaturę.
Nasza religia objawia się przede
wszystkim przez słowo performatywne,
działające, a wszelka twórczość
literacka, nawet najbardziej
czarna, pesymistyczna – ma swój
jawny czy ukryty wymiar religijny,
jak to podkreślał Jan Paweł II w Liście
do artystów. Tak jest we wszystkich
religiach księgi: w judaizmie,
chrześcijaństwie, islamie. Ale także
w dużym stopniu i w innych: w hinduizmie,
w buddyzmie, w taoizmie,
a również i w politeizmie greckim –
wszak epopeje Homera kodyfikowały
wierzenia epoki, i z nich to czerpali
tematy wielcy tragicy złotego
wieku Aten. Mimo wagi zagadnienia,
Świętymi Księgami nie będziemy
się tu jednak zajmować.
Następna trudność: wszelka kultura,
zgodnie z aktualnym stanem
wiedzy, jest więcej czy mniej jawną „wielką narracją”, odwołującą się do
wierzeń religijnych. Czyli w pewnej
mierze temat nasz obejmuje całe kulturoznawstwo.
Paul Ricoeur rozróżnia
cztery typy mitów: (1) mity początku,
(2) historii świętej, (3) eschatologiczne
(profetyczne) i (4) heroiczne.
Jeśli się zastanowić, obejmuje
to całość tematyki egzystencjalnej
i kosmologicznej, czyli prawie całą
tematykę literacką. Tyle że nie zawsze
pojawiają się w niej „przeżycia
metafizyczne”, jak powiedziałby
Witkacy. Można więc prowizorycznie
uznać, że nie tematyka ani nawet
motywy biblijne czy zgodność
z nauką Kościoła(ów) się liczy, a pragnienie,
zrealizowane lub nie, kontaktu
z Absolutem. Nie sacrum przeciwstwiane
profanum (rozróżnienie
pogańskie, gdyż w momencie śmierci
Jezusa zasłona w świątyni została
rozdarta), ale żywy kontakt z osobowym
Bogiem, pragnienie tego kontaktu
bądź przeżywanie jedności
świata. Wtedy kryteria formalne są
kruche i niepewne. Niemniej taka
właśnie postawa jest najbliższa
współczesności. Czyż nie rozróżnia
się dzisiaj religii jako społecznego
zespołu wyobrażeń i technik ciała,
instytucjonalnie zorganizowanego,
od wiary, czyli indywidualnej, spersonalizowanej
ich asymilacji? Interesuje
nas tutaj wiara, czyli religia
żywa. Tak, ale wtedy zatrzeć się
może rozróżnienie między religią
instytucjonalnie głoszoną a tzw. religią
prywatną, czyli zespołem wierzeń
dobranych przez jakąś jednostkę
według jej przeżyć lub widzi-mi-
-się. Literatura współczesna zbliża się często do tak pojętej religijności,
i trzeba to wziąć pod uwagę.
Wreszcie, trzeba też koniecznie
pamiętać o pamiętnikach, listach
i eseistyce będących świadectwem
nawrócenia czy procesu interioryzacji
wiary. Ta żyła wydaje się wyjątkowo
bogata, i takie właśnie dokumenty
czy utwory pomagają najbardziej
w nawracaniu „niedowiarków”.
Można tu wspomnieć kilka nasłynniejszych
nazwisk: kardynała Johna
Henry Newmana, Stanisława Brzozowskiego,
Simone Weil, Thomasa
Mertona, Leszka Kołakowskiego,
Emmanuela Lévinasa i wielu innych.
Kołakowski podobno, gdy go Czapski
spytał, czy Bóg istnieje, skrzywił
się, położył palec na wargach i szeptem
stwierdził: „Tak, ale nie trzeba
o tym mówić”. Wiara wymaga dyskrecji
i powściągliwości. Przypomnijmy
sobie, że Żydom nie wolno
wymawiać imienia Boga, bo nazywanie
sugeruje władzę (choć człowiek
ma przywilej nazywania świata stworzonego,
por. Rdz 2, 19-20).
Więcej na łamach grudniowego numeru "Znaku"
Zamów numer
MICHAŁ MASŁOWSKI,
ur.
1944, profesor literatury polskiej
na Sorbonie (Paris IV). Po polsku
wydał m. in. Gest, symbol
i rytuały polskiego teatru romantycznego
(1998), Zwierciadła
Kordiana (2001); w tym roku
mają się ukazać Problemy tożsamości.
Szkice Mickiewiczowskie
i romantyczne. Przetłumaczył na
francuski (wraz z Jacques’iem
Donguy) m.in. Dziady Mickiewicza,
Kordiana Słowackiego, Traktat
teologiczny Miłosza, dramaty
Różewicza.
POCZĄTEK STRONY |