|

TEMAT MIESIĄCA:
Bóg ukryty w literaturze polskiej
Tadeusz Różewicz - poeta ”słabej„ wiary
(fragment)
MICHAŁ JANUSZKIEWICZ
Różewicz nie wierzy w religijne przesłanie dane
w sposób niezmienny i to-samo dla wszystkich.
Nie wierzy w bezpośrednią dostępność prawdy.
Pozostaje w swej dramatycznej drodze, na której
tropi ślad i „ślad śladu” – Boga. Tę drogę nazwać
możemy na-śladowaniem.
Nazwanie Różewicza poetą religijnym byłoby krzywdzącym nieporozumieniem:
poezja religijna jest pojęciem dość wąskim, nieadekwatnym
do tej twórczości, przede wszystkim zaś poezja religijna
nie ma zbyt dobrej marki: łączy się często z tanim moralizatorstwem,
dość lekko omija ścieżki dramatów, niepokojów, niepewności. Nierzadko
służy celom ideologicznym. Z kolei określenie (pewnej części)
poezji Różewicza mianem metafizycznej byłoby już o wiele bardziej
usprawiedliwione – zgadzałoby się także z obiegowym ujęciem
literaturoznawczym: wzorcem byłaby tu choćby siedemnastowieczna
poezja metafizyczna. Poezja metafizyczna to, mówiąc najogólniej,
ta, która stoi w opozycji do poezji publicystycznej, moralizatorsko-
agitacyjnej. Znajduje się również na przeciwległym biegunie
w stosunku do poezji zretoryzowanej. Poezja metafizyczna stawia problemy egzystencjalne i ostateczne, operuje charakterystycznym
typem wyobraźni, nierzadko zdążającej ku wizyjności. Oczywiście,
pokaźną część dorobku Tadeusza Różewicza moglibyśmy mianem
tym określić. Ja jednak wolałbym uniknąć także tej kwalifikacji. Z prostego
powodu: we współczesnej filozofii i kulturze, przynajmniej od
Heideggera (jeśli nie Nietzschego), metafizykę rozumie się jako podstawowy
rys kultury zachodniej, ugruntowany w myśleniu racjonalistycznym,
polegający na wyrażaniu przekonania o nieskrępowanych
możliwościach poznawczych człowieka i istnieniu prawdy obiektywnej,
stałej, niezmiennej, trwałej, którą da się uchwycić w wymiarze
przedmiotowym. W tym sensie poezja Różewicza jest właśnie antymetafizyczna,
otwarta na Tajemnicę, prawdę pojętą nie jako adekwacja,
lecz jako aletheia.
O ile jeszcze pod koniec lat 60. Różewicz pisał, że jedyną tajemnicą
jest ta, że nie ma żadnej tajemnicy , o tyle od tego mniej więcej
czasu, mianowicie od tomu Regio (1969), coraz wyraźniej akcentuje
właśnie problem niemożności rozstrzygania o tym, co człowieka przekracza;
dokonuje się stopniowe otwarcie nie tylko na dość abstrakcyjnie
rozumianą transcendencję, ale właśnie na problem wiary i doświadczenia
religijnego. W sposób najbardziej wyrazisty myślenie to
dochodzi do głosu w Płaskorzeźbie (1991), a wyraz szczególny niewątpliwie
znajdzie w tomie Szara strefa (2003), a zwłaszcza w Wyjściu
z 2004 roku.
Różewiczowska poezja zakorzeniona jest w fundamentalnych
doświadczeniach nowoczesnego Europejczyka: Oświęcimiu – będącym
metaforą in absentia zarówno ludobójstwa, jak i sytuacji kresu
zachodniej metafizyki, której charakter – powtórzmy za Adornem
i frankfurtczykami – był represyjny; z drugiej strony, w doświadczeniu
śmierci Boga. W tym kontekście należałoby mówić przynajmniej o trzech wykładniach tego doświadczenia. Po pierwsze, Bóg,
który umarł, to Bóg rozumiany jako alegoria kultury europejskiej,
źródło przemocy, autorytarności. Taka interpretacja nierozerwalnie
wskazuje na związek między kulturą Zachodu a Oświęcimiem, który
– w tej interpretacji – nie był jedynie „wypaczeniem”, „błędem” kultury,
ale stanowił praktyczną realizację jej metafizycznych założeń.
Ten Adornowski kierunek interpretacji wydaje się Różewicz przyjmować
aż do Płaskorzeźby. Po drugie, w późniejszej twórczości (od
Płaskorzeźby w sposób najbardziej wyraźny) Różewicz zdaje się dokonywać
redeskrypcji tego stanowiska, sugerując, że nie tyle
Oświęcim jest ostatecznym dowodem na absurdalność hipotezy Boga,
lecz przeciwnie: to śmierć Boga musiała pociągnąć za sobą grozę
Oświęcimia. A także: to śmierć Boga musiała pociągnąć za sobą śmierć
człowieka. Można w tym miejscu powtórzyć słowa ważnych tez
Mikołaja Bierdiajewa: „Tam, gdzie nie ma Boga, nie ma i człowieka”,
i Karla Jaspersa: „nie ma egzystencji bez Transcendencji”
Więcej na łamach grudniowego numeru "Znaku"
Zamów numer
MICHAŁ JANUSZKIEWICZ,
adiunkt w Zakładzie Semiotyki Literatury
IFP UAM, teoretyk. Zajmuje się związkami między literaturą a filozofią.
Wydał: Tropami egzystencjalizmu w literaturze polskiej XX wieku
(1998) oraz Stanisław Dygat (1999).
POCZĄTEK STRONY |