|

TEMAT MIESIĄCA:
Bóg ukryty w literaturze polskiej
Pejzaż z katastrofą w tle
(fragment)
ALEKSANDER FIUT
Czy żłobienie sobie przez niektórych pisarzy,
prawdziwie wyczulonych na problematykę religijną,
własnych korytarzy, które daleko wyprowadzają
nie tylko poza katolicką ortodoksję, ale też
poza chrześcijaństwo, jest pośrednim symptomem
tyleż ukrytego do tej pory kryzysu katolicyzmu
w Polsce, co jedną z pierwszych zapowiedzi
procesu dechrystianizacji, który ogarnął większość
krajów Europy Zachodniej?
Jaki pejzaż naszej religijności kreśli proza ostatnich lat? Pytanie
tym bardziej zasadne, że po odzyskaniu przez Polskę niepodległości
pisanie o tej problematyce w sposób krytyczny nie skazuje pisarza,
któremu takie sprawy naprawdę leżą na sercu, na pośrednie posądzenie,
że – świadomie bądź nie – bierze udział w antykościelnej
nagonce reżimu komunistycznego. Z drugiej strony, wspomniana
sfera życia społecznego przestała być tabu także dla tych, którzy
manifestują niechętny bądź wrogi stosunek do Kościoła, co nie znaczy,
że muszą koniecznie zajmować ściśle określone stanowisko światopoglądowe.
Wreszcie – trzeba sobie zdać sprawę z tego, że symboliczny
Mur Berliński był murem więzienia politycznej podległości i jedynie słusznej ideologii, ale równocześnie szczelnie izolował, także
wierzących, od wielu niebezpiecznych wpływów kultury Zachodu.
W tej mierze występował czasami cichy sojusz czy przynajmniej
zbieżność interesów partii i Kościoła, na przykład oficjalnie głoszona
i utrzymywana surowość obyczajowa, a zwłaszcza restrykcje w sprawach
dotyczących seksu, były na rękę i jednej, i drugiej stronie. A zatem
symboliczne zburzenie Muru stanowiło nie tylko akt przywrócenia
wolności, nade wszystko wolności wyboru, ale również otwarcie
na mało dotychczas znany świat postnowoczesny, ze wszystkimi jego
pozytywami i negatywami dobrodziejstwami i pokusami. Jest to niewątpliwe
wyzwanie, któremu muszą sprostać zarówno wierni, jak i kler.
Przypominam o tych znanych powszechnie faktach, by podkreślić, że
moje uwagi nie mają charakteru wyczerpującego studium – to wymagałoby
bardziej szczegółowych badań – lecz są jedynie próbą wskazania
na zjawiska najbardziej symptomatyczne.
W jaki zatem sposób postrzegają cały ten proces pisarze przełomu
XX i XXI wieku? W Opowieściach galicyjskich Stasiuka były
pracownik PGR-u z sentymentem i nostalgią wspomina czasy, gdy
kradzież była powszechnie aprobowaną formą bytowania. Wedle
zasady: skoro wszystko, co państwowe, jest „nasze”, to w istocie niczyje;
a jeśli państwo, wbrew hałaśliwej propagandzie, nie zapewnia
obywatelowi elementarnych środków do życia, jest on zwolniony
z poczucia moralnej i prawnej odpowiedzialności
za dobro powszechne. Gdzie w tym wszystkim
miejsce na religię? Spełniała ona nade
wszystko rolę zbiorowej psychoterapii, która
gwarantowała poczucie wewnętrznego spokoju
i etycznego komfortu. Udział w rytuale niedzielnej mszy św. stał
się formą samooczyszczenia, bowiem można się wówczas
obmyć z przewin, by ponownie zanurzyć się w rzeczywistości, w której kategorie
cnoty i grzechu były nieprzejrzyste, przenikały się nawzajem, zupełnie tak
jak ciemność i światło przed pierwszym dniem stworzenia.
[Andrzej Stasiuk, Opowieści galicyjskie]
Proces gospodarczej transformacji rodzi tymczasem nowe potrzeby
i nowy kult – kult rzeczy. Nawet na zapadłej prowincji, gdzieś
w Beskidzie Niskim, wśród ludzi całkowicie wykorzenionych i prawami
rynku pozbawionych nieraz elementarnych środków do życia,
przywiezione z Zachodu przedmioty konsumpcji budzą pełen zabobonnej
czci podziw, a wypełniona kolorowymi proszkami do prania
oraz kosmetykami witryna kiosku zmienia się w swego rodzaju „mandalę”.
Kolory są ważne, skoro
biały – Similac Isomil – to czystość, radość, niewinność i wieczna chwała, to
barwy szat Chrystusa na górze Tabor, to bisior ze świątyni Salomona. Niebieski
– Blue Ocean Deodorant – to kolor Matki Boskiej, firmamentu, i tak jak biel
znaczy nieskazitelność. Czerwień – Fort Moka Desert – to kolor Ducha Świętego,
który wznieca ogień miłości i zjawia się w postaci ognistych języków, to
także kolor Męki Pańskiej, krzyża i tych wszystkich, którzy drogą wiary szli aż
do przelania krwi.
[Andrzej Stasiuk, Opowieści galicyjskie]
Celowe bluźnierstwo? Prowokacja? Nie do końca, skoro symboliczne
znaczenia barw mało dla kogo z wierzących i niewierzących
są naprawdę czytelne, zaś zabieg desakralizacji pośrednio wyraża
nostalgię za przeszłością, w której to, co święte, było wyraźnie odgraniczone
od tego, co świeckie.
Więcej na łamach grudniowego numeru "Znaku"
Zamów numer
ALEKSANDER FIUT,
ur. 1945, historyk literatury, krytyk i eseista, prof.
dr hab., kierownik Katedry Literatury Polskiej XX wieku UJ. Opublikował
m.in.: Moment wieczny. Poezja Czesława Miłosza (1987), Być
(albo nie być) Środkowoeuropejczykiem (1999), W stronę Miłosza (2003),
Spotkania z Innym (2006).
POCZĄTEK STRONY |