Strona główna Miesięcznika ZNAK

 SIW ZNAK

 E-MAIL

 

LISTOPAD 2006, NUMER 618

Strona główna


Lista mailingowa
Jeżeli chcesz otrzymywać aktualne informacje o nowościach w miesięczniku ZNAK i wydarzeniach organizowanych przez SIW Znak wpisz swój e-mail.

 


TEMATY I REFLEKSJE



Patriotyzm
(fragment)

JERZY SURDYKOWSKI

Kocham swój naród, ale nie uważam go za lepszy. Po prostu za bliższy. Tak jak moja żona nie musi być piękniejsza od innych i nie wystawiam jej na konkursach urody.

Nie ma nic bardziej nadużytego i zepsutego niż to słowo. Patriotyczny front czegoś tam pod wezwaniem nieodżałowanego Jaruzela został już szczęśliwie zapomniany, ale coraz to wyskakuje jakiś facet z gniewnym zawołaniem „my, polscy patrioci!” albo jeszcze inny biedaczyna odezwie się „w imieniu sił patriotycznych” w nadziei, że doda znaczenia swemu kanapowemu ugrupowaniu. Potem kolejny leśny dziadek (bywa, że i trzydziestoletni) wypomni młodzieży „brak patriotyzmu” i zaleci gorliwość w jego wyrażaniu mową, pismem i postawą zasadniczą. Czemu – pomimo odgórnych nawoływań – patriotyzm nie jest dziś w modzie, i to w kraju, którego historia jest tak bardzo patriotyzmem przesiąknięta i który żołnierskie groby poległych za „wolność naszą i waszą” ma rozsiane po całym świecie? Przecież dawno już minęły czasy, kiedy oficjalny patriotyzm miał dotyczyć PRL-u, państwa niesuwerennego i niedemokratycznego; pięknie ujął ten straszny dylemat czasów minionych Jan Józef Lipski w tytule swego eseju Dwie ojczyzny, dwa patriotyzmy. Może wciąż nasz patriotyzm skażony jest dziedzictwem PRL-owskiego zakłamania? A może w ogóle patriotyzm to przeżytek? Czy rozpłyniemy się powoli w łagodnym kosmopolityzmie „wspólnej Europy” albo jeszcze bardziej nieokreślonym i wszechtolerancyjnym „obywatelstwie świata”?

Dlaczego nie mają takich kłopotów chociażby Amerykanie, choć są narodem prawie bez historii? Dlaczego tam dłoń na sercu podczas śpiewania hymnu to oczywistość, a Dzień Niepodległości przypadający 4 lipca jest przeżywanym przez wszystkich narodowym świętem, podczas gdy u nas niechętna obecność na rocznicowych celebrach przypomina obchody 1 maja i 22 lipca w minionych czasach? Tylko w Ameryce możliwe było nazwanie najdoskonalszej rakiety lat 80. mianem patriot, chociaż głównym jej konstruktorem był Polak Julian Starostecki, bohater spod Monte Cassino, wspaniały starszy pan, patriota równie polski, co amerykański.

Tradycyjnie rozumiany patriotyzm jest dzieckiem systemu patriarchalnego. Dziedziczona w linii męskiej – wraz z ziemią, stadami bydła i wszelkim innym majątkiem – przynależność do rodu była dobrem, którego należało strzec. Nie z miłości, lecz z troski o własną oraz potomnych pozycję, dobrobyt i przyszłość. Tak jak nie z miłości zawierano wtedy małżeństwa. Przynależność do dobrego rodu, niekoniecznie nawet szlacheckiego, dawała status i zabezpieczenie na przyszłość. O prestiż i majątek rodu trzeba więc było dbać, dobrego imienia przodków i potomków strzec – we własnym interesie. Ten, co nastawał na ród, ten nastawał na ciebie i twoich synów; trzeba go więc było przepędzić lub zniszczyć. Ale kobieta w tym twardym, męskim świecie zajmowała miejsce szczególne, bo tylko ona mogła być matką: kto ubliżył matce, ubliżył wszystkim jej synom, a więc rodowi. Z tego samego powodu w wielkich religiach, których święte księgi spisywano w społeczeństwie patriarchalnym, cudzołóstwo jest o wiele straszniejszym grzechem niż zwykła seksualna nieczystość: ono przecież zagraża przejęciem rodowych dóbr przez nieprawego potomka, a więc zawiera tak skalanie matki, jak podstępną kradzież. Dopiero stopniowo rodowy sztandar poszerzył się na plemię, kastę, na feudalną przynależność do panującego. Ale nie na wszystkich ludzi mówiących podobnym językiem czy zamieszkujących niestałe zazwyczaj terytorium pod berłem jednego władcy. Przecież nawet w okresie potęgi I Rzeczypospolitej patriotyzm wynikał raczej z lojalności wobec króla lub przynależności do stanu szlacheckiego. Polskiego króla szanowali i gotowi byli bronić tak samo niemieckojęzyczni gdańszczanie, jak katolicka szlachta polska czy prawosławni bojarzy ze wschodnich kresów. Nie na ślepo zresztą, bo ustawy Rzeczypospolitej szlacheckiej przewidywały coś, co dużo później Amerykanie nazwali impeachment: złożenie władcy z urzędu, gdyby łamał prawo. Lud był jednak z tego patriotyzmu wyłączony, nikt nie żądał od chłopa lub rzemieślnika, by się określił jako Polak, Litwin czy Niemiec. Właśnie ta Rzeczypospolita jest jednym z pierwszych miejsc ówczesnego świata, gdzie zaczynał z wolna kształtować się patriotyzm nowoczesny obejmujący całość szlacheckiej Res Publiki powierzonej obywatelskiej pieczy tego stanu, a nie tylko panującego rodu.

Jest oczywiste, że ten nowoczesny patriotyzm obejmujący państwo, naród i całą społeczność obywatelską jest patriotyzmem republikańskim. W USA innego nie było; w Europie długo przełamywał się ze starym patriotyzmem rodowym, przejął wiele jego cech, symboli i zwyczajów. Ale dopiero wtedy poeta mógł napisać: „święta miłości kochanej ojczyzny”. Zaraz jednak odpowiada mu powszechnie znana patriotyczna pieśń: „nie rzucim ziemi skąd nasz ród”.

Dzisiaj nie tylko rodowy patriarchat jest zamierzchłym przeżytkiem, ale sama republika ma się kiepsko, nie tylko w Polsce. Świat zmalał, spłaszczył się, zunifikował: wszędzie te same amerykańskie filmy w kinach, te same okładki kolorowych czasopism, ta sama muzyka w pubach i te same dżinsy na tyłkach. Zwykle nazywa się to globalizacją. Mało kogo interesuje genealogia ojców i honor rodu. Jak bronić honoru ojczyzny niczym rodowej matrony, kiedy wokół wdzięczy się tyle ponętnych macoch kuszących lżejszym życiem i wyższymi zarobkami? Jaki patriotyzm jest dziś możliwy? Czuć coś do ziemi rodzinnej, do pierwszego wyuczonego języka? Tylko dlaczego? Z sentymentu? Z genów? Tam, gdzie chleb, tam mój dom. Jestem obywatelem świata!

Więcej na łamach listopadowego numeru "Znaku"

Zamów numer

JERZY SURDYKOWSKI,
ur. 1939, pisarz, publicysta, obieżyświat. W latach 1980–1990 wiceprezes SDP. W latach 1990–1996 konsul generalny RP w Nowym Jorku, od 1999 do 2003 roku ambasador RP w Tajlandii, Birmie i na Filipinach. W roku 2005 ukazała się jego powieść SOS, a ostatnio tom esejów filozoficznych Wołanie o sens.

 

 

POCZĄTEK STRONY

Szukaj na stronach Wydawnictwa ZNAK

 

 

 


E-Mail

Redakcja

Archiwum

Wydarzenia

Prenumerata

Aktualny numer

Bibliografia

© Copyright by SIW ZNAK Sp. z o.o.
Strona wykonana przez Akrateia Inc.