Strona główna Miesięcznika ZNAK

 SIW ZNAK

 E-MAIL

 

LISTOPAD 2006, NUMER 618

Strona główna


Lista mailingowa
Jeżeli chcesz otrzymywać aktualne informacje o nowościach w miesięczniku ZNAK i wydarzeniach organizowanych przez SIW Znak wpisz swój e-mail.

 


TEMAT MIESIĄCA:

Czy Pan Bóg lubi żonatych?



O powszechności cnoty dziewictwa
(fragment)

KRZYSZTOF PACZOS MIC


Tradycyjna nauka o wyższości charyzmatu dziewictwa nad charyzmatem małżeństwa jest dziś wstydliwie skrywana i przemilczana, tak jakby była ona dla współczesnego człowieka czymś nie do przyjęcia. Tymczasem prawda ta w swym głębokim rozumieniu nie występuje przeciwko ludzkiej miłości, ale broni jej, pokazując dalszą drogę tym, którzy bardziej niż społecznym i mentalnym stereotypom ufają własnemu sercu.

Prawda o wyższości dziewictwa nad małżeństwem jest dziś w Kościele przemilczana. Niegdyś znajdowała ona swój wyraz w dokumentach soborów, dzisiaj z trudem można znaleźć absolwenta teologii, który umiałby poprawnie przedstawić stanowisko Kościoła w tym względzie. Sam wielokrotnie doświadczyłem, jak wielkie zgorszenie wywołuje u słuchających już sam fakt takiego zestawienia małżeństwa i dziewictwa. Roztropna – jak się wielu zapewne wydaje – obawa przed urażeniem szczerze (i słusznie) wierzących w moc swego sakramentu małżonków jest równie wielka, co powszechna. Przemilcza się więc ten fragment tradycyjnego nauczania Kościoła w przekonaniu, że stanowisko to jest nazbyt trudne do obrony.

Tymczasem gdyby ktoś chciał znaleźć miejsce w nauczaniu Jana Pawła II, w którym Papież wspomina o tej prawdzie, to ze zdziwieniem odkryłby, że nie jest nim wcale jakiś list o wartości życia zakonnego, ale adhortacja, czyli zachęta skierowana do małżonków. Ojciec Święty, zachowując wielkie uznanie dla małżeństwa, właśnie w adhortacji Familiaris consortio otwarcie przypomina starą, chrześcijańską zasadę o wyższości dziewictwa:

Czyniąc w specjalny sposób wolnym serce człowieka do wszystkich ludzi, dziewictwo świadczy o tym, że Królestwo Boże i jego sprawiedliwość są ową cenną perłą pożądaną nad wszelkie, nawet największe wartości, której człowiek winien szukać jako jedynej wartości ostatecznej. Dlatego też Kościół w ciągu swych dziejów zawsze bronił wyższości tego charyzmatu w stosunku do charyzmatu małżeństwa, z uwagi na jego szczególne powiązanie z Królestwem Bożym (nr 16).

Warto więc chyba skonfrontować nasze współczesne, nader wrażliwe, nawykłe do egalitarności dusze z tą tradycyjną prawdą ujętą w jakimś starym, nobliwym wydaniu. Najlepsze i chyba najbardziej reprezentatywne dla katolickiej tradycji będzie tu stanowisko św. Tomasza z Akwinu. Warto zobaczyć, czy nauka Akwinaty na temat dziewictwa jest dziś w ogóle do przyjęcia, czy raczej jako mało pociągający owoc swej feudalnej epoki jest ona czymś, co interesować może jedynie historyków teologii.

Co ciekawe, przykład teologii największego chyba doktora Kościoła jest w tym miejscu o tyle intrygujący, że nauka Akwinaty zawiera implicite tezę, która jest znacznie śmielsza niż wspomniana prawda o wyższości dziewictwa nad małżeństwem. Tomasz jest bowiem przekonany o powszechnym obdarowaniu charyzmatem dziewictwa zawartym w łasce Chrystusowej działającej przez sakramenty. Wszyscy chrześcijanie (a poniekąd również i poganie) wezwani są – według tej teologicznej wizji – do dziewictwa. Ba, nie tylko wezwani, ale łaską dziewictwa obdarowani. Łaska ta jeszcze się w pełni nie wyraziła. Zacznie się jednak ujawniać w coraz dojrzalszej postaci, w miarę jak człowiek będzie żyć chrześcijańskimi cnotami. Każda prawdziwa cnota zawiera bowiem większe lub mniejsze, elementarne czy wręcz zarodkowe, pragnienie zachowania dziewictwa, jako że cnoty stanowią system dóbr ściśle ze sobą połączonych i stąd „ten, kto ma jedną cnotę, ma w pewien sposób wszystkie”.

Czy możemy poznać jakąś prawdę, która byłaby dla nas zupełnie nieznana? Czy możemy prawdziwie zdobyć coś, czego w jakiś sposób już byśmy nie mieli? Nawet ktoś tak mocno przywiązany do koncepcji umysłu jako niezapisanej tablicy, jak św. Tomasz z Akwinu, powiada (zgodnie zresztą z przekonaniem Arystotelesa), że zarówno w sferze naszej wiedzy, jak i w sferze cnót moralnych istnieją w nas pewne wrodzone zaczątki (inchoationes) w znaczeniu swoistej postawy czy dążności.

Otóż, zdaniem Tomasza, w rozumie ludzkim obecne są od samego początku ludzkiego istnienia pewne zasady w sposób naturalny poznawane, dotyczące zarówno wiedzy, jak i działania. Są one zarodkami cnót intelektualnych i obyczajowych. W woli natomiast obecne jest pewne przyrodzone pożądanie dobra (naturalis appetitus boni), które odnosi się do porządku rozumu.

Cnót nie zdobywa się zatem jako czegoś całkowicie obcego. One w nas są. Istnieją w stanie zarodkowym. Wymagają pielęgnowania, wykształcenia, udoskonalenia. Zostały w nas jakby zasiane i czekają na możliwość wzrostu. Dotyczy to wszystkich cnót umysłowych i moralnych, a wśród tych ostatnich zarówno cnót głównych, zwanych kardynalnymi, jak i tych pomniejszych, pokrewnych cnotom głównym lub będących wprost ich składnikami.

Więcej na łamach listopadowego numeru "Znaku"

Zamów numer

KRZYSZTOF PACZOS MIC,
filozof i teolog, duszpasterz Wspólnot Drogi do Emaus, założyciel i wykładowca Szkoły Filozofii im. św. Tomasza z Akwinu. Ostatnio wydał: Równy aniołom. Zagadnienia podstawowe z teologii duszy ludzkiej (2005) oraz Czekając, aż przyjdzie. Radykalizm chrześcijański w epoce postindustrialnej (2005).

 

 

POCZĄTEK STRONY

Szukaj na stronach Wydawnictwa ZNAK

 

 

 


E-Mail

Redakcja

Archiwum

Wydarzenia

Prenumerata

Aktualny numer

Bibliografia

© Copyright by SIW ZNAK Sp. z o.o.
Strona wykonana przez Akrateia Inc.