|

TEMAT MIESIĄCA:
Zło jako wyzwanie dla rozumu
Metafizyczny skandal zła (fragment)
MICHAŁ BARDEL
Aż do narodzin chrześcijaństwa pytanie o genezę
zła stawiane było obok innych kwestii etycznych
i metafizycznych jako jeden z wielu możliwych
problemów do teoretycznej kontemplacji.
W pierwszych wiekach naszej ery sytuacja zmienia
się diametralnie: obok niepodważalnie faktycznego
zła pojawia się doskonały Bóg. Problem
zła staje się teraz prawdziwym wyzwaniem dla
ludzkiego rozumu i ludzkiej wiary: jak pogodzić
wszechmoc i najwyższą dobroć Stwórcy z obecnością
zła w Jego stworzeniu?
W ukształtowanym przez poezję
Homera i Hezjoda światopoglądzie
Greków epoki przedfilozoficznej
kwestia zła wpisuje się w nieco
węższą - z naszego punktu widzenia
- problematykę winy. Człowiek
homerycki działa powodowany
przez dwie podstawowe "cnoty":
zapał (thymos) i rozsądek (phren) -
pierwszemu pierwiastkowi patronuje
w sposób oczywisty postać Achillesa,
drugiemu - przebiegłego Odyseusza.
Im większa w człowieku przewaga
rozsądku nad zapałem, albo
ściślej: im bardziej rozsądek panuje
nad zapałem, tym bliżej mu do bogów
i tym mniejsza skłonność do
pychy (hybris), czyli przeciwstawiania
się wyrokom przeznaczenia. Pycha
wywołuje bowiem obłędną winę
(ate) i sprowadza na człowieka (lub
herosa) zemstę Erynii. Warto pamiętać,
że i bogowie homeryccy nie są
całkowicie wolni od pokusy nieposłuszeństwa, także u nich od czasu
do czasu pierwiastek zapału bierze
górę nad rozsądkiem: zajrzyjmy na
przykład do XVI księgi Iliady, gdzie
Dzeus, świadom, że pojedynek Sarpedona
z Patroklosem w sposób nieunikniony
zakończy się śmiercią jego
syna, bliski jest odwrócenia wyroków
przeznaczenia. Powstrzymuje
się jednak pod wpływem Hery, zwycięża
w nim rozsądek właściwy tym,
których zadaniem jest stanie na straży
wyroków Mojry.
Radykalnie nowe spojrzenie na
problem zła, całkowicie ignorujące
perspektywę przeznaczenia, przynoszą
do Grecji (a tym samym do
kultury Zachodu) orficy. Zapoczątkowują
wielowiekową i silną (bo do
dzisiaj pokutującą w chrześcijaństwie)
tradycję dualistyczną: zło bierze
swój początek z cielesności,
człowiek zbudowany jest z pierwiastka
boskiego (dusza) i tytanicznego
(ciało), a celem jego działań opartych
na rytualnych oczyszczeniach ma być
uwolnienie duszy od wpływu tego
ostatniego. Wątek dualistyczny trafia
na podatną glebę m.in. w szkole
pitagorejskiej i w poglądach Platona;
na nim we wczesnym okresie formowania
się doktryny chrześcijaństwa
oprą się rozmaite ruchy gnostyckie;
z niego wreszcie wyrośnie potężna
religia manichejska, w opozycji do
której (ale i często pod silnym jej
wpływem) ojcowie Kościoła będą
kłaść fundamenty pod myśl chrześcijańską.
A siła przyciągania manicheizmu
- czy szerzej - myśli gnostyckiej
w okresie patrystycznym
była ogromna. Rezygnacja z dualistycznej
wizji świata jako areny walki
dwóch bogów (ewentualnie boga
o dwóch naturach) - złego stwórcy
materialnego świata i dobrego świata
zbawiciela - pociągała bowiem za
sobą najtrudniejsze pytanie chrześcijaństwa:
"Dlaczego dobry i wszechmocny
Bóg pozwala na zło?" - pytanie,
od którego wolni byli wszelkiego
autoramentu dualiści.
Niemniej, już w systemie emanacyjnym
Plotyna pojawia się nowy
projekt myślenia o złu, który pozwoli
wkrótce wyprowadzić myśl chrześcijańską
z kolein gnostyckich. Owszem,
także neoplatończycy stawiali
dobro i zło na dwóch metafizycznych
biegunach rzeczywistości, ale
- co istotne - były to bieguny jednego
ciągłego procesu emanacji kolejnych
hipostaz najwyższego Dobra.
Zło nie jest tu pojęte jako odrębna
od Dobra zasada, ale krańcowy etap
przejawiania się Dobra, jego "negatyw"
- tak jak cień jest "negatywem"
światła. W ten sposób rodzi się prywacyjna
(od łac. privatio) koncepcja
zła, zła jako uszczerbku, braku
dobra. Przejmie ją i wpisze w myślenie
chrześcijańskie Aureliusz Augustyn.
Zło nie jest więc bytem obok
innych bytów, nie da się go umieścić
- jak chcieli dualiści - obok dobra
jako odrębnej zasady: zło jest jak
dziury w serze - niby jest, ale nie
dzięki własnemu istnieniu, a jedynie
dzięki chwilowemu nieistnieniu
tego, co być powinno.
Więcej na łamach wrześniowego numeru "Znaku"
Zamów numer
MICHAŁ BARDEL,
ur. 1976, dr
filozofii, wykładowca w Wyższej
Szkole Europejskiej w Krakowie
i Collegium Civitas w Warszawie,
p. o. redaktora naczelnego
"Znaku".
POCZĄTEK STRONY |