|

TEMAT MIESIĄCA:
Święte miasta Wschodu
Opowieści jerozolimskie
(fragment)
OLGA STANISŁAWSKA
Żydzi świętują 3000 lat Jerozolimy króla Dawida.
Palestyńczycy czują się spadkobiercami dawnych
ludów, na których król Dawid zdobył miasto
i które po wiekach zmieszały się z arabskimi
najeźdźcami, przejmując od nich język i kulturę.
Ale żadna z tych historii nie jest kompletna bez
drugiej.
Ta miła dziewczyna z oczami podkreślonymi na czarno ma na
imię Keren. Keren pije przez słomkę mrożoną kawę, bardzo słodką. – Nie jedź dziś, jedź jutro... – namawia ją Eldad, a ona patrzy na
niego łagodnie i kiwa głową przecząco. Jak by to wytłumaczyła rodzicom?
– Keren pracuje na pół etatu w Ministerstwie Obrony – powiedział
mi Eldad. – Choć to taka młoda dziewczyna. Nie pytam jej, co
robi.
Właśnie wyszła po nocnej zmianie. – To była ciężka noc – uśmiecha
się Keren. Ella Fitzgerald śpiewa No, you can’t take that away
from me. Jest pół do siódmej rano w kawiarni Aroma i ranek jest
świeży, jakby świat zaczynał się od nowa.
W Jerozolimie nic jednak nigdy nie zaczyna się od nowa. Przeszłość
czepia się miasta, hamuje ruchy jak kula u nogi. Ulica, przy
której stoi kawiarnia Aroma, nazywa się Emek Refaim, Dolina Duchów.
Tak to miejsce nazywano w Biblii, mówi Eldad.
Yusuf al-Kabir, żydowski prawnik z Bagdadu, na próżno przestrzegał
w latach 30. przed światem „rządzonym przez wojującą archeologię”.
Zawłaszczona przez politykę, historia w Jerozolimie nie
jest przeszłością – jest teraz. Żadne czasy nie są zbyt zamierzchłe,
żeby służyć za argument w sporze, kto był tu pierwszy – jakby to
miało stanowić, do kogo dziś powinna należeć ta ziemia. Każdy na
własny sposób próbuje odczytać to miasto-palimpsest, gdzie jeden
tekst nakłada się na drugi.
Żydzi świętują 3000 lat Jerozolimy króla Dawida. Palestyńczycy
czują się spadkobiercami dawnych ludów, na których król Dawid
zdobył miasto i które po wiekach zmieszały się z arabskimi najeźdźcami,
przejmując od nich język i kulturę. Ale żadna z tych historii
nie jest kompletna bez drugiej. „Jestem dziedzicem wszystkich kultur,
które tędy przeszły, greckiej, rzymskiej, perskiej, żydowskiej,
otomańskiej... – mówi palestyński poeta Mahmood Darwish. – Nie
wierzę w czystość ras, ani na Bliskim Wschodzie, ani nigdzie indziej”.
Co gorsza, historia miesza się z teologią. Jej epicentrum to Stare
Miasto.
Ehud Olmert, dawny burmistrz: „Przez pokolenia Żydzi modlili
się o Jerozolimę, tęsknili do Jerozolimy. Poświęcaliśmy się dla tego
miasta – mówimy o Jerozolimie, nie o zwykłym kawałku terytorium. Mówimy o czymś głębokim, fundamentalnym... co wiąże się z pytaniem,
kim jesteśmy i o co walczymy”.
Kształt tej Jerozolimy, Jeruszalaim, którą Żydzi noszą w sobie,
jest różny. Zależy od osobistego stosunku do religii i od sposobu jej
pojmowania. „Przyszłego roku w Jerozolimie...” – modlili się Żydzi
w Wilnie i Salonikach. Dla jednych Jerozolima ta ważna była w swym
ziemskim wymiarze, dla innych była pojęciem teologicznym.
W 1937 roku Chaim Weizmann powiedział, że nie wziąłby Starego
Miasta, nawet gdyby mu je dano w prezencie. W 1967 roku,
gdy wojska izraelskie zajęły Stare Miasto wraz ze wschodnią częścią
Jerozolimy, Mosze Dajan obawiał się, że konflikt narodowy nabierze
wymiaru religijnego. Izrael – państwo założone w imię świeckich
ideałów narodowych – nie potrafił jednak nie oprzeć się na symbolach
religijnych. Dla wielu Izraelczyków Biblia była źródłem historycznym
– i prawnym aktem darowizny tej ziemi. Izrael wciąż nie
jest pewny, gdzie się zaczyna i kończy jego terytorium, nie jest pewny,
jak zdefiniować swą tożsamość. To kraj, gdzie mało kto wspomina,
że dobrze byłoby mieć konstytucję, z obawy przed sporami, jakie
mogą wybuchnąć. Kraj, który na gwałt potrzebuje pewników. Dlatego
porywa serca dogmat: „Jerozolima zjednoczona, odwieczna stolica
Izraela”.
A jednak Jerozolima wciąż jest, na wiele sposobów, podzielona.
Spośród 710 tysięcy jej mieszkańców jedna trzecia to Palestyńczycy,
którzy wciąż są cudzoziemcami.
Więcej na łamach marcowego numeru "Znaku"
Zamów numer
OLGA STANISŁAWSKA, pisarka, eseistka, autorka reportaży, studiowała
literaturę angielską i amerykańską w Warszawie i Aix-en-Provence.
Podróżowała po Bliskim Wschodzie, Azji i Bośni. Za książkę Rondo
De Gaulle’a (Warszawa 2001), będącą zapisem samotnej wędrówki po
Afryce, otrzymała nagrodę Fundacji im. Kościelskich.
POCZĄTEK STRONY |