|

ZDARZENIA - KSIĄŻKI - LUDZIE
"Ja jestem Żyd, który uwierzył w Chrystusa"
Stulecie urodzin Romana Branstaettera
(fragment)
MATEUSZ MARCZEWSKI
Brandstaetter żył i umarł w atmosferze dyskretnej niechęci. Dla
Żydów był człowiekiem, który opuścił Synagogę, do Kościoła katolickiego
nie należał w pełni, gdyż do końca deklarował swoją żydowskość.
Skończył pracę chwilę po północy. Zdjął z głowy słuchawki i wyłączył
odbiornik. W budynku Polskiej Agencji Telegraficznej w Jerozolimie
był sam. Przed wyjściem do domu z ułożonej na stoliku sterty wyjął
kilka tygodników – w domu nie miał nic do czytania. Z jednego na podłogę
wypadła kartka. Była to reprodukcja XVII-wiecznej rzeźby Innocenza
de Palermo z kościoła San Damiano w Asyżu. Przedstawiała ukrzyżowanego
Chrystusa. „Miał oczy zamknięte, ale widział. Głowa Jego
wprawdzie opadła bezsilnie ku prawemu ramieniu, ale na twarzy malowało
się skupione zasłuchanie we wszystko, co się wokół działo. Ten
martwy Chrystus żył” – wspominał wiele lat później. Pomyślał: Bóg.
Włożył reprodukcję do teczki i wyszedł. Tak przedwojenny wojujący
syjonista Roman Brandstaetter uwierzył w Chrystusa. Tę grudniową noc
1943 roku będzie w przyszłości nazywał „biblijną”.
Abraham Dawid wywodził się z sefardów – Żydów pochodzących
z południowo-zachodniej części Europy. Gorliwy chasyd, zwolennik
dynastii cadyków z Góry Kalwarii. Kiedy w 1842 roku rząd rosyjski
ogłasza ustawę nakładającą na Żydów obowiązek dwudziestopięcioletniej
służby wojskowej, ucieka z Warszawy do Galicji. Osiada w Tarnowie. W położonej nieopodal miasta Klikowej powstaje tłocznia oleju
lnianego. Druga tłocznia powstaje w Tarnowie na ulicy Olejarskiej (nazwa
ulicy wzięła się właśnie od niej). Pobożny Abraham co piątek rozdziela
pomiędzy potrzebujących pieniądze, chleb i oliwę. „Nie znałem
go” – napisze o swoim pradziadku Roman Brandstaetter w wydanym
w roku 1975 zbiorze miniatur literackich Krąg biblijny. „Umarł jako stuletni
starzec dwa lata przed moim urodzeniem. (...) Ukształtował moje
widzenie wielu odległych i tajemniczych wydarzeń, których bez jego
udziału byłbym może nigdy nie zrozumiał”.
Znał natomiast swojego dziadka – Mordechaja Dawida Brandstaettera,
który urodził się w 1844 roku i był hebrajskim prozaikiem. Jego
opowiadania tłumaczone były na angielski i rosyjski. Współpracował
z hebrajskim czasopismem „Haszahar” (Jutrzenka) w Wiedniu. „W krótkich
opowiadaniach, perłach hebrajskiej prozy, Brandstaetter maluje ze
szczególnym talentem galicyjskich chasydów, ciemnotę, przesądy, fanatyzm,
oszustwa podstępnych cadyków” – pisał w 1921 roku o twórczości
Mordechaja Brandstaettera krytyk Joseph Klausner. Mordechaj
Brandstaetter nie rozstawał się z Biblią.
Więcej na łamach marcowego numeru "Znaku"
Zamów numer
MATEUSZ MARCZEWSKI, ur. 1976, dziennikarz-reportażysta. Publikował
między innymi w „Tygodniku Powszechnym”, „Akcencie”, „Przeglądzie
Powszechnym”. Autor tomiku poetyckiego Naprawiacz ptaków
(2000) i libretta do płyty KOD. Symfonia ogrodów, cz. 1 (2004).
POCZĄTEK STRONY |