Strona główna Miesięcznika ZNAK

 SIW ZNAK

 E-MAIL

 

STYCZEŃ 2006, NUMER 608

Strona główna

Kościół Jana Pawła II - Kościół Benedykta XVI


Lista mailingowa
Jeżeli chcesz otrzymywać aktualne informacje o nowościach w miesięczniku ZNAK i wydarzeniach organizowanych przez SIW Znak wpisz swój e-mail.

 

TEMAT MIESIĄCA

 

Ekumenizm odejścia

Tomasz P. Terlikowski


Papież dzielił chrześcijan. Jego posługa, świadectwo, jasność i wyrazistość poglądów spotykały się z niechęcią wielu protestantów, prawosławnych, Żydów, muzułmanów, a nawet - nie ma co tego ukrywać - katolików. Wiele gorzkich słów padało pod adresem Jana Pawła II jeszcze za jego życia (wystarczy tylko przypomnieć niektóre reakcje na encyklikę Ecclesia de Eucharistia). Jednak jego śmierć, a dokładniej: jego odchodzenie, stała się ostatnim przykładem prawdziwości słów wypowiedzianych podczas pielgrzymki na Ukrainę w 2001 roku: "ekumenizm męczenników i świadków wiary (...) ukazuje drogę jedności chrześcijan XXI wieku". "Papieski kwiecień" - niezależnie od tego, jak sztampowo brzmiałyby te słowa - stał się ostatnią wielką (i ekumeniczną) encykliką, przesłaniem do podzielonego chrześcijaństwa, apelem o jedność, a także pokazaniem, że w śmierci (i w świadectwie świętości) nasze ludzkie podziały czy nawet intelektualne spory nie mają już znaczenia.

Wielkanocne kazanie papieża

Intrygujący mnie napis rozszyfrowałem dopiero po prawie dwudziestu latach. W transliteracji na nasze pismo brzmiał: Bod żi-bas bczings-bkrol, i znaczył: "pokojowe wyzwolenie Tybetu". Co to naprawdę oznaczało, dowiedziałem się z książki Jerzego Lobmana Tybet (Książka i Wiedza, Warszawa 1960), w której autor dokonaną zbrojnie przez Chińczyków w 1951 roku aneksję Tybetu przedstawiał, stosując się wiernie do tez komunistycznej propagandy, jako "wyzwolenie spod ucisku obszarników i zdemoralizowanego kleru buddyjskiego". Książka była jednak moim pierwszym źródłem informacji o Kraju Śniegów, więc - mimo wszystkich jej mielizn i fałszów, z których zdać sobie w pełni sprawę mogłem dopiero znacznie później - zachowałem dla niej niejaki sentyment.

Arcybiskup Canterbury, duchowy zwierzchnik anglikanów, wyraził tę prawdę niezwykle mocno, określając ostatnie dni życia Jana Pawła II "żywym kazaniem" na okres wielkanocny, które pokazuje, jak przywitać śmierć ze szczerością, odwagą i akceptacją:

Papież Jan Paweł II okazał swój charakter w tym, jak spotkał swoją śmierć: wyraźnie z frustracją, wyraźnie z cierpieniem, a jednak w każdym punkcie z pełną akceptacją, stając wobec słabości i doświadczając odwagi i nadziei. Czuję, iż ogromne znaczenie ma fakt, że umarł on właśnie w okresie wielkanocnym - w czasie liturgicznym, który znaczył dla niego tak wiele. To był okres, w którym był on w stanie przekazać przesłanie do całego świata chrześcijańskiego, a w istocie do całego świata; przesłanie, którego nie będzie łatwo zapomnieć

- napisał w specjalnym oświadczeniu Rowan Williams1 . Anglikański prymas Kanady, abp Andrew Hutchinson, uzupełnił te słowa, mówiąc, że umieranie papieskie, które dokonywało się na oczach świata, było żywym dowodem na to, że Jan Paweł II chciał do końca głosić Ewangelię "nie tylko słowami, ale działaniem". To zaś - według zwierzchnika anglikańskiego Kościoła Nigerii abp. Petera Akinoli - wynikało z faktu, że ten papież był dla świata szczególnym "uobecnieniem jedynego życia Chrystusa (...), człowiekiem pokoju, który kochał sprawiedliwość". W podobnym duchu wypowiadali się także hierarchowie innych wyznań protestanckich. "Nie zgadzałem się z nim w wielu kwestiach. Ale moje serce zawsze było obok niego. Bo jego życie - jak muzyka Bacha - było przeżywane "soli Deo gloria", dla chwały samego Boga" - tłumaczył biskup William Boyd Grove ze Zjednoczonego Kościoła Metodystycznego. Jeszcze dalej posunęli się autorzy oświadczenia Aliansu Ewangelikalnego (który przez długi czas odmawiał papieżom prawa do nazywania się uczniami Chrystusa): "Mimo różnic między katolikami a chrześcijanami ewangelikalnymi, Alians uznaje, że Jan Paweł II wyznawał, tak jak i my wyznajemy, prawdziwe chrześcijaństwo"2 .

Najbardziej skory do pochwał - i to, biorąc pod uwagę napięte stosunki między Rosyjską Cerkwią Prawosławną a Stolicą Apostolską, wydaje się zaskakujące - był prawosławny biskup Wiednia Hilarion (Alfiejew). "On był wielkim papieżem, być może jednym z największych w historii Kościoła rzymskokatolickiego. Nie ma wątpliwości, że powinien być jak najszybciej beatyfikowany i kanonizowany przez Kościół, któremu poświęcił swoje życie" - podkreślił w swoim oświadczeniu biskup Hilarion. Jego zdaniem, Jan Paweł II był jednym z najważniejszych liderów współczesnego świata i wywarł ogromny wpływ na historię ludzkości. "Jego przesłanie było słuchane i przyjmowane przez miliony ludzi na całym świecie, nie tylko katolików, ale także prawosławnych, protestantów, anglikanów, Żydów, muzułmanów, ludzi innych wiar, a nawet, co może najważniejsze, przez ludzi niewierzących".

Nie były to w ustach hierarchów jedynie puste słowa. Wielu z nich wzięło udział w uroczystościach pogrzebowych Jana Pawła II. Lista uczestników pogrzebu jest bardzo długa. Rozpoczyna ją patriarcha Konstantynopola Bartłomiej I, dalej są między innymi: Rowan Williams (pierwszy w dziejach arcybiskup Canterbury, który uczestniczył w pogrzebie biskupa Rzymu!), abp Joris Vercammen - przewodniczący Unii Ultrechckiej, ks. Samuel Kobie - sekretarz generalny Światowej Rady Kościołów, ks. Ishmael Noko - sekretarz generalny Światowej Federacji Luterańskiej, ks. George Freeman - sekretarz generalny Światowej Rady Metodystycznej, Setri Nyomi - sekretarz generalny Światowego Aliansu Kościołów Reformowanych, przedstawiciele wspólnot mennonickich, baptystycznych, a nawet Armii Zbawienia... Przyszły zarządca Kościoła Anglii, książę Karol, przesunął datę swojego ślubu, tak by nie kolidował on z uroczystościami pogrzebowymi Jana Pawła II (co wprawiło we wściekłość niektórych anglikanów; arcybiskup Sydney dr Peter Jensen uznał to wręcz za symboliczny kres protestanckiej tożsamości Wielkiej Brytanii).

Wszystko to pokazuje, że - wbrew różnicom i sporom, jakie dzielą chrześcijan - realnie jednoczącą nas siłą pozostaje świętość. Ona burzy mury zbudowane przez ludzi. "W świętych widzimy ekumenizm świętości, który z Bożą pomocą doprowadzi nas może do pełnej komunii nie będącej ani wchłonięciem, ani przemieszaniem, lecz spotkaniem w prawdzie i miłości" - mówił przecież sam Jan Paweł II.

"Umacniaj braci w wierze"

Ten ogromny szacunek dla Jana Pawła II bierze się z jego wierności charyzmatowi świętego Piotra. Jego istotą - jak wskazywał Papież w encyklice Ut unum sint - jest "utwierdzanie braci w wierze" (Łk 22, 31-32):

To następca świętego Piotra ma przypominać o nakazach wynikających ze wspólnego dobra Kościoła, gdyby ktoś doznawał pokusy, by o nich zapomnieć w imię własnych interesów. To on ma obowiązek przestrzegać i budzić czujność, a czasem orzekać, że ta czy inna szerząca się opinia jest nie do pogodzenia z jednością wiary. Gdy wymagają tego okoliczności, przemawia w imieniu wszystkich pasterzy będących w komunii z nim. (...) Dając w ten sposób świadectwo prawdzie, służy jedności (nr 94).

I choć posługa ta nie jest wprost realizowana poza widzialnymi granicami Kościoła katolickiego to - dzięki osobistej charyzmie Jana Pawła II - przez ostatnie 25 lat dokonywała się ona w życiu innych Wspólnot chrześcijańskich. Jak wskazuje na przykład teolog protestancki z USA dr Timothy George, ten papież nadał wspólnotom ewangelikalnym "impet moralny, którego wcześniej nie miały". Najdobitniejszym tego przykładem jest fakt, że to właśnie jego nauczanie dało etyczne i antropologiczne podstawy do przyjęcia konsekwentnego stanowiska w kwestii obrony życia. Warto przypomnieć, że Południowa Konwencja Baptystów w latach 70. uznała aborcję za dopuszczalną i dopiero (między innymi pod wpływem papieskiego nauczania) w latach 80. zmieniła swoje stanowisko i zaczęła zdecydowanie bronić życia. Zdaniem George'a, niezwykle istotna dla chrześcijan ewangelikalnych była encyklika Fides et ratio, w której Jan Paweł II pokazywał, jak powinny układać się relacje między wiarą a rozumem. To właśnie ten dokument pozwolił chrześcijanom ewangelikalnym dostrzec wartość współczesnej nauki, ale też unikać pułapek scjentyzmu i literalnego podejścia do Pisma Świętego. Wszystko to sprawia, że - wedle Timothy George'a - Jana Pawła II można uznać za największego papieża od czasów Reformacji.

Ten ekumeniczny wymiar posługi Piotrowej ma zresztą, przynajmniej w Stanach Zjednoczonych, całkiem wymierne skutki polityczne. Koalicja tradycyjnie nastawionych katolików i chrześcijan ewangelicznych - choć jeszcze kilkanaście lat temu byłaby nie do pomyślenia - obecnie wspólnie walczy o zakaz badań nad komórkami macierzystymi oraz o zakaz aborcji, eutanazji czy "małżeństw jednopłciowych". Protestanci coraz częściej sięgają też do języka papieża. W ich broszurach pojawiają się terminy: "cywilizacja życia", "cywilizacja śmierci". Z badań socjologicznych prowadzonych wśród ewangelicznych chrześcijan wynika, że Jan Paweł II był dla 59 procent z nich wielkim autorytetem (porównując to do dwóch głównych kaznodziejów ewangelikalnych - Jerry Falwell zajmuje taką pozycję dla 44 procent, a Pat Robertson dla 54 proc. ankietowanych). "To ogromna zmiana, jeśli weźmiemy pod uwagę, że jeszcze kilkanaście lat temu papież był dla chrześcijan ewangelikalnych niemal Antychrystem" - podkreśla ks. Richard Cizik z National Association of Evangelicals.

Podczas ostatnich wyborów prezydenckich w USA papież stał się wielką nadzieją konserwatywnych protestantów, którzy liczyli na to, że wypowie się on przeciwko kandydaturze (nieortodoksyjnego) katolika Johna Kerry'ego i wesprze metodystę George'a Busha. I choć tak się nie stało, to Bush wygrał między innymi głosami konserwatywnie nastawionych katolików, którzy ramię w ramię z ewangelicznymi chrześcijanami głosowali przeciwko swojemu współwyznawcy. I o tym pamiętali przedstawiciele wspólnot ewangelikalnych, żegnając Jana Pawła II.

Protestanci z tradycyjnego nurtu reformacyjnego: luteranie, reformowani czy nawet anglikanie, którym obce było papieskie zaangażowanie na rzecz życia, w kondolencjach zwracali uwagę raczej na społeczne zaangażowanie Jana Pawła II. "Jego pontyfikat był nieustającym poszukiwaniem dróg, na których Kościół rzymskokatolicki może wyzwalać cierpiących z powodu politycznej i ekonomicznej przemocy, dyskryminacji rasowej i socjalnej, a także głodu, ubóstwa i chorób" - podkreślał sekretarz generalny Światowej Federacji Luterańskiej ks. Ishmael Noko.

Liderzy Światowego Aliansu Kościołów Reformowanych: ks. Clifton Kirkpatrick, prezydent (a jednocześnie zwierzchnik Kościoła prezbiteriańskiego w Stanach Zjednoczonych), i ks. Setri Naomi, sekretarz generalny Aliansu, odcinając się od części nauczania papieskiego, napisali:

Choć nie jesteśmy w stanie zgodzić się z każdym elementem etycznego i społecznego nauczania, to pontyfikat papieża Jana Pawła II zajął jasne stanowisko w wielu istotnych kwestiach, które podziela Światowy Alians Kościołów Reformowanych. Chodzi o troskę o godność ludzką w ogóle, o pokój, sprzeciw wobec wojny (na przykład wojny w Iraku), wolności religijnej i sprawiedliwości ekonomicznej.

Z kolei zwierzchnik największej i najbardziej liberalnej wspólnoty tradycji reformowanej w USA, Zjednoczonego Kościoła Chrystusa, do listy zasług Jana Pawła II dodał nacisk na chrześcijańskie zaangażowanie w rozwiązywaniu konfliktów na Bliskim Wschodzie, w Sudanie i Europie Wschodniej6 . Arcybiskup Canterbury uzupełnił ten obraz społecznej i politycznej posługi papieża o jej wymiar duchowy: sprzeciw wobec komunizmu, nazizmu czy innych ideologicznych systemów wiązał się zawsze u Jana Pawła II z przekonaniem, iż Kościół zna odpowiedź na potrzeby i nadzieje, jakie ludzie wiążą z tymi systemami.

Próbę pogodzenia liberalno-lewicowej i ewangelikalno-konserwatywnej perspektywy oceniania papieża stanowi felieton ewangelikalnego kaznodziei i publicysty Jima Wallisa. Jego zdaniem, jedną z najważniejszych cech Jana Pawła II była moralna konsekwencja. W centrum katolickiej nauki społecznej tkwiła zawsze "konsekwentna etyka życia", która broniła wartości i godności życia ludzkiego i przezwyciężała selektywne moralności tak prawicy, jak i lewicy. Tymczasem każda ze stron politycznych sporów ogranicza się do akcentowania tych elementów nauczania, które jej odpowiadają. Konserwatyści przywołują zatem stanowisko papieża w kwestii aborcji, eutanazji czy moralności seksualnej (które jest sprzeczne ze stanowiskiem wielu liberałów), a jednocześnie pomijają milczeniem nauczanie dotyczące kary śmierci, wojny w Iraku czy globalnej gospodarki, która pozbawia miliony osób prawa do godnego życia. Wszystkie próby zawłaszczenia Jana Pawła II są jednak, zdaniem Jima Wallisa, skazane na porażkę. Poglądy Johna Kerry'ego w kwestii aborcji są rzeczywiście nie do pogodzenia z papieskim nauczaniem, ale równie nie do pogodzenia z nim jest stanowisko prezydenta Busha w sprawie wojny w Iraku. Dlatego poglądy Jana Pawła II na poważnie przyswoić sobie mogą ludzie, dla których istotna jest moralna konsekwencja. Przede wszystkim - mówi Wallis - jest to młode pokolenie. Dla niego ta moralna konsekwencja jest duchowo i moralnie atrakcyjna. A życie Jana Pawła II pokazuje wszystkim jej prawdę i moc.

Bardzo rzymski papież

W pożegnalnych oświadczeniach i telegramach kondolencyjnych nie zabrakło także wielu ciepłych słów na temat ekumenicznego zaangażowania papieża. Wychwalali je tak arcybiskup Canterbury, jak i Światowa Federacja Luterańska czy Światowy Alians Kościołów Reformowanych. Jednak gdzieś z tyłu, w oświadczeniach poszczególnych Kościołów członkowskich, można było wyczuć delikatną pretensję o spowolnienie dialogu, o przesadne przywiązanie do pryncypiów katolickich. Wprost zarzut ten sformułowała pierwsza kobieta na stanowisku moderatora Kościoła Szkocji (należącego do tradycji reformowanej), dr Alison Elliot. Ubolewała ona, że papież, który w tak wielu kwestiach potrafił budować wspólnotę ludzką, w kwestii jedności chrześcijan zamykał się na pełną komunię8 . "Odczuwamy pustkę po śmierci papieża, ale nie możemy nie dostrzegać, że był on bardzo rzymskim papieżem" - stwierdził pastor Roberto Mazzeschi, prezydent włoskiego Aliansu Ewangelicznego, odnosząc się do maryjnej pobożności Jana Pawła II.

A jednak - mimo tej krytyki - to właśnie ewangeliczni (zwłaszcza amerykańscy) chrześcijanie najgoręcej żegnali papieża. I choć w dużej mierze wynikało to z faktu, że dostrzegali w nim sojusznika (a czasem wręcz przywódcę) w wojnie kultur, jaką toczą z "cywilizacją śmierci" (którą uobecnia w ich oczach liberalizm), to nie sposób nie zauważyć, że powody takiego poparcia bywają też głębsze. Oto na naszych oczach powstają nowe mury i nowe podziały, ale też nowe koalicje. Chrześcijanie ewangelikalni, którzy jeszcze kilkanaście lat temu nie chcieli nawet rozmawiać z katolikami, dostrzegając w nich "dzieci Wielkiego Babilonu", obecnie coraz częściej wchodzą z nimi w dialog i wspólnie zaczynają bronić wartości. Jeden z czołowych kanadyjskich teologów ewangelikalnych, dr George Vandervelde z konserwatywnego Chrześcijańskiego Kościoła Reformowanego, otwarcie stwierdza, że to, co jednoczy katolików i chrześcijan ewangelicznych, jest o wiele istotniejsze od tego, co ich dzieli: "W istocie wielu ewagelicznych chrześcijan, należących do głównych Kościołów protestanckich, ma o wiele więcej wspólnego z braćmi z Kościoła katolickiego niż z ludźmi z własnych wspólnot". Podobne opinie coraz częściej formułują też katolicy, którzy mówią: istnieje wiele różnic między nami, ale kwestie moralne sprawiają, że jesteśmy bardzo blisko siebie. "Przed nami wciąż daleka droga do jedności, ale jesteśmy coraz bliżej" - powiada abp Thomas Collins. Niestety, to, co zbliża katolików i chrześcijan ewangelikalnych, sprawia, że od stanowiska Kościoła rzymskokatolickiego oddalają się protestanci wyznań tradycyjnych: luteranie, reformowani czy anglikanie. Te wspólnoty odrzucają zasadę świętości życia i w wielkich sporach cywilizacyjnych opowiadają się często po tzw. stronie liberalnej, uznając na przykład prawo do aborcji za fundamentalne prawo kobiet.

Te polityczne na pierwszy rzut oka podziały mają swoje drugie dno. Za decyzjami w kwestiach etycznych kryje się bowiem antropologia i soteriologia. I w tych kwestiach jest bez wątpienia o wiele bliżej do siebie katolikom i, na przykład, zielonoświątkowcom niż katolikom i luteranom. Zarówno chrześcijanie pentakostalni, jak i katolicy przyjmują zasadę wolnej woli - są w pewnym sensie semipelagianami, kładą nacisk na uświęcanie, a nie tylko usprawiedliwienie. Na uświadamianiu sobie takich kwestii w najbliższych latach będą musieli się skupić teologowie katoliccy i protestanccy. Współpraca i współmyślenie wrogich do niedawna wspólnot chrześcijańskich, jakie swoją postawą w obronie życia rozpoczął Jan Paweł II, teraz musi znaleźć pogłębienie w obustronnych dialogach nie tylko moralnych czy bioetycznych, ale przede wszystkim antropologicznych. Paradoksalnie bowiem w obliczu kryzysu cywilizacyjnego to na głoszeniu spójnej nauki o człowieku skupić się powinni chrześcijanie.

Reakcje na śmierć papieża uświadamiają nam jednak jeszcze jedno. Oto nad grobem Jana Pawła II zgromadzili się także ludzie, którym z jego antropologią było zupełnie nie po drodze: chrześcijańscy zwolennicy aborcji, badań na embrionach czy nawet eutanazji. Zebrali się tam, bo przyciągnęło ich świadectwo. "Dzięki światłości, jaka promieniuje z "dziedzictwa świętych", należących do wszystkich Wspólnot, "dialog nawrócenia" ku jedności pełnej i widzialnej zostaje rozjaśniony blaskiem nadziei" - podkreślał autor encykliki Ut unum sint. Tę nadzieję na widzialną jedność dało nam też wspólne, ekumeniczne czuwanie przy umierającym biskupie Rzymu.

TOMASZ P. TERLIKOWSKI, dr filozofii, dziennikarz, zastępca redaktora naczelnego tygodnika "Ozon", redaktor naczelny Ekumenicznej Agencji Informacyjnej. Ostatnio wydał: Szaleńcy, szarlatani i święci (2005) oraz Kiedy sól traci smak. Etyka protestancka w kryzysie (2005).

 

 

POCZĄTEK STRONY


Znak Młodych

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


SIW ZNAK

E-Mail

Redakcja

Archiwum

Wydarzenia

Prenumerata

Aktualny numer

Bibliografia

© Copyright by Społeczny Instytut Wydawniczy ZNAK
Strona wykonana przez Akrateia Inc.