|

TEMAT MIESIĄCA:
Tajemnica Tybetu
Nowy mit Tybetu
(fragment)
EMILIA SUŁEK
Dzisiejsze potoczne wyobrażenia o Tybecie to
bardziej zbiór mitów niż obraz rzeczywistości.
Przemiany tych wyobrażeń są odbiciem zmian
zachodzących w czymś, co nazwać można mentalnością
człowieka Zachodu.
W 1950 roku wojska komunistycznych
Chin przekroczyły granice
Tybetu. Miał się wówczas rozpocząć
proces wyzwalania Tybetańczyków
spod władzy klasztorów i arystokracji,
prowadzący do zbudowania bezklasowego
społeczeństwa komunistycznego.
W tym samym roku przedstawiciele
rządu tybetańskiego
podpisali w Pekinie akt zwany „Siedemnastopunktową
ugodą w sprawie
pokojowego wyzwolenia Tybetu”.
Dokument ten miał określać
przyszłość stosunków tybetańsko-chińskich i warunki obecności chińskich
wojsk w Tybecie. Kilka lat
trwały podwójne rządy nad Tybetem,
sprawowane przez władze Chin
Ludowych i centralną administrację
państwa dalajlamów1 , której możliwości
efektywnego zarządzania krajem
były coraz bardziej ograniczane.
Wreszcie w 1959 roku niezadowolenie
z chińskich działań w Tybecie
oraz obawa przed uprowadzeniem
do Chin XIV Dalajlamy doprowadziły
Tybetańczyków do rozpoczęcia
zbrojnego powstania w Lhasie. Dalajlama zdołał uciec do Indii,
gdzie otrzymał azyl polityczny
i w położonej na północy kraju Dharamsali
rozpoczął tworzenie rządu
emigracyjnego.
W tym ważnym momencie historii
Tybetu podróż do tego kraju
odbył polski dziennikarz Jerzy Lobman.
Jego książka Tybet ukazała się
w 1960 roku, w dużym nakładzie,
wydana przez Książkę i Wiedzę. Jest
to jedna z niewielu relacji z Tybetu
napisanych przez Polaków. To opowieść
o ucisku pańszczyźnianym,
inkwizycji i „zepsuciu hierarchii lamaickiej”,
o zrywie mas ludowych
i o „rozpaczliwie tracącej grunt pod
nogami reakcji”, czyli powstaniu
przedstawionym przez Lobmana
jako rebelia zbuntowanych arystokratów.
Język, jakim posługuje się
autor, i wyraźnie prokomunistyczne
przesłanie, jakim nasycony jest cały
opis, nie budzi sympatii dzisiejszych
czytelników. Znając historię, patrzą
oni inaczej na wydarzenia opisywane
przez Lobmana. Rozpoczęte
przez Chiny „wyzwalanie” Tybetu
odbywało się w sposób daleki od
gwarantowanych traktatem z 1951
roku metod pokojowych. Znana jest
też dziś dobrze historia „rewolucji
kulturalnej” i zniszczeń, jakich dokonano
w Tybecie i na innych obszarach
Chin w latach 60. Jerzy Lobman
nie znał przyszłości Tybetu,
swojemu dziennikarskiemu zadaniu
nie poświęcił też wystarczającej uwagi,
zadowalając się oficjalnymi informacjami
prezentowanymi przez
chińskich gospodarzy. Jednak mimo
wad tej książki warto się nią zainteresować.
Prezentując sposób pisania
i myślenia o Tybecie w tamtym czasie,
pozwala ona dostrzec, jak zmienił
się w Polsce sposób mówienia
o tym kraju w ciągu niespełna pół
wieku.
Dziś na emigracji, w różnych
krajach Azji i Zachodu, żyje sto kilkadziesiąt
tysięcy Tybetańczyków.
Rząd emigracyjny w Dharamsali
prowadzi aktywną politykę na rzecz
podtrzymania swego dziedzictwa
kulturowego. Łatwiej niż w czasach
Lobmana pojechać można do Tybetu,
o kraju tym wydaje się książki
i kręci filmy. Walka o wolność Tybetu
budzi sympatię w kręgach studentów
i inteligencji, a XIV Dalajlama
cieszy się szacunkiem i autorytetem
w wielu krajach świata. Dalajlama
otrzymał pokojową Nagrodę Nobla,
spotyka się z wieloma przywódcami
politycznymi i religijnymi. Dwukrotnie
odwiedził też Polskę. Również
w Polsce istnieje kilka organizacji
wspierających walkę Tybetańczyków
o wolność czy też autonomię ich kraju.
„Sprawa Tybetu” stała się bliska
wielu ludziom, jest przedmiotem
zainteresowań nie tylko tybetologów,
lecz także mediów. Opinie, jakie
usłyszeć można w zwykłej, potocznej
rozmowie i znaleźć w popularnych
publikacjach o Tybecie, mają
niewiele wspólnego z obrazem tego
kraju, jaki znajdujemy w książce
Lobmana.
Więcej na łamach grudniowego numeru "Znaku"
Zamów numer
EMILIA SUŁEK, ur. 1976, absolwentka
etnologii i orientalistyki
na Uniwersytecie Warszawskim,
współpracuje z Zentralasien-
Seminar na Uniwersytecie
Humboldtów w Berlinie. Zajmuje
się kulturą nomadów tybetańskich,
tradycyjną medycyną
Mongolii i Tybetu oraz percepcją
Orientu na Zachodzie.
POCZĄTEK STRONY |