|

TEMATY I REFLEKSJE
Mały brat Jezusa(fragment)
JANUSZ PONIEWIERSKI
Wzorem dla Karola de Foucauld był Jezus żyjący
w Nazarecie: „zwyczajny” robotnik, sąsiad,
przyjaciel, brat. No właśnie: brat. Bo Karol
pragnął być nade wszystko bratem.
Na pierwszy rzut oka brat Karol de Foucauld (zm. 1916), beatyfikowany
13 listopada 2005 roku, to kolejna – zasłużona i niewątpliwie
bardzo pobożna – postać z Martyrologium Romanum: misjonarz,
jałmużnik, kapłan. Ale żeby to miał być przykład dla współczesnych
chrześcijan z wieku XXI? Nie przesadzajmy...
Tak właśnie (z małymi wyjątkami) tę beatyfikację potraktowały
media: jako „serwitut” złożony historii Kościoła. Niewielu dostrzegło,
że – jak powiedział kiedyś o Karolu de Foucauld wybitny teolog
o. Yves Congar – otrzymaliśmy (także my, świeccy!) w jego osobie
nowe „wielkie światło” na naszej drodze do Boga.
Co zatem miał na myśli Congar? Jaka duchowość – i jaki program
dla Kościoła – wyłania się z biografii Brata Karola?
Po pierwsze, nowy błogosławiony uczy nas, że istotą chrześcijaństwa
jest więź z Jezusem. To niby oczywiste – przynajmniej w teorii,
ale w praktyce... Gdy Karol (w wieku 28 lat) rozpoznał w Chrystusie Pana i Zbawiciela, wszystko inne przestało być dla niego ważne:
tradycje arystokratyczne, majątek, kariera wojskowa, sukcesy literackie,
prestiż w środowisku naukowym... „Kiedy uwierzyłem, że
Bóg istnieje – pisał – zrozumiałem, że nie mogę postąpić inaczej, jak
żyć tylko dla Niego”. I – jeśli to konieczne – zlekceważyć owe tradycje,
majątek, karierę, prestiż (nawet gdyby to miała być kariera i prestiż
w Kościele).
Oto oczywisty wniosek, jaki płynie stąd dla Kościoła: najpierw
ON, a to znaczy, że wszelkie działanie musi być poprzedzone modlitwą
i kontemplacją JEGO Oblicza. Ale to jeszcze nie wszystko. Bo
„kontemplacja” może oznaczać pewien czas wydzielony dla Boga
(na przykład godzinę dziennie) albo całe życie, nieustanną modlitwę.
Karol de Foucauld jest mistrzem „kontemplacji w świecie” –
mistrzem życia, które całe toczy się przed obliczem Jezusa.
Po drugie, Brat Karol pokazuje nam, że Kościół powinien być
ubogi. Nie chodzi tu jedynie o ubóstwo materialne, ale i o sposób
działania: o wyrzeczenie się tzw. środków bogatych, w tym także
pragnienia sukcesu.
Prawdziwym sukcesem Kościoła – mawiał prof. Stefan Swieżawski, duchowy
uczeń Błogosławionego – jest czystość świadectwa Ewangelii. (...) Matka
Teresa z Kalkuty, Brat Albert czy Karol de Foucauld, działający w samotności
i ciszy, w rezultacie przynoszą Kościołowi bez porównania więcej niż tzw. sukcesy,
które dają władztwo nad milionami dusz.
Więcej na łamach grudniowego numeru "Znaku"
Zamów numer
JANUSZ PONIEWIERSKI,
ur. 1958, członek redakcji „Znaku”, w latach
1993-1997 kierownik działu religijnego „Tygodnika Powszechnego”,
autor książek: Pontyfikat (1999; III wyd. 2005) i Kwiatki Jana Pawła
II (2002).
POCZĄTEK STRONY |