|

TEMAT MIESIĄCA
Krótka historia pobożności eucharystycznej
Józef Maciejowski
Początki
Eucharystia - wszyscy chrześcijanie są co do tego zgodni - została ustanowiona przez Jezusa w Wieczerniku, podczas Ostatniej Wieczerzy (która rozpoczęła się jako żydowska uczta paschalna, będąca pamiątką wyzwolenia z niewoli - oto korzenie liturgii Mszy świętej; ale Ostatnia Wieczerza istotnie różniła się od tradycyjnej wieczerzy sederowej - Jezus wykorzystał żydowski rytuał i nasycił go nową treścią). Apostołowie, mając w pamięci wezwanie: "To czyńcie na moją pamiątkę", zaczęli powtarzać tamte gesty (łamanie chleba, błogosławieństwo kielicha) i słowa Pana ("to jest Ciało moje... to jest Krew moja"). I tak "łamanie chleba" stało się istotnym elementem modlitewnych spotkań uczniów Jezusa.
W pierwszych wiekach chrześcijaństwa Eucharystię traktowano głównie jako ucztę (w której Pan daje ludziom siebie, swoje Ciało i Krew, za pokarm), pamiątkę (uobecnienie) śmierci i zmartwychwstania Jezusa, "dowód" Jego obecności wśród ludzi ("po wszystkie dni aż do skończenia świata"), wreszcie - znak (i budulec) jedności Kościoła-Ciała Chrystusa.
Średniowiecze
Z czasem - na skutek zmiany sytuacji chrześcijaństwa (status religii dominującej, co pociągało za sobą coraz większą liczbę ochrzczonych, którzy nie czuli się osobiście związani z Chrystusem) - nastąpiło oderwanie Mszy (udział w niej stał się coniedzielnym obowiązkiem) od komunii świętej. Msza - sprawowana teraz w kościołach, a nie w domach, tak jak dotąd - przestała być zatem traktowana jak uczta.
Pobożność eucharystyczna straciła też swój walor społeczny, eklezjotwórczy - i stała się sprawą indywidualną. Ewolucja rytuału Mszy świętej (niezrozumiała dla ogółu wiernych łacina, prezbiter odwrócony tyłem do ludzi, kanon odmawiany szeptem itp.) utrudniała przeżycie wspólnoty i zmuszała do modlitwy indywidualnej, osobistej.
Pojawiające się coraz częściej herezje i spory dotyczące tajemnicy Eucharystii skupiły uwagę teologów na rzeczywistej obecności Jezusa Chrystusa w postaciach eucharystycznych. Próbując pogodzić ją z faktem, iż pomimo przemiany w Ciało i Krew Chrystusa chleb pozostaje empirycznie chlebem, a wino winem, scholastycy sformułowali pojęcie transsubstancjacji (tj. przemiany samych substancji chleba i wina w substancje Ciała i Krwi Pana bez zmiany drugorzędnych, tj. zmysłowych przypadłości). W konsekwencji, w Mszy zaakcentowano moment ustanowienia, zwany odtąd przeistoczeniem (podniesienie!), a nie komunii. Pojawiła się także idea adoracji hostii (patrzenia na nią, a nie jej spożywania!). Prywatne objawienia - zwłaszcza bł. Julianny, augustianki z Mont-Cornillon - przyczyniły się do wprowadzenia w Kościele zachodnim uroczystości Bożego Ciała (1264). I tak - w świadomości wiernych - konsekrowana hostia została oddzielona od Mszy i komunii świętej.
Czasy nowożytne
Reakcją na tę nową wrażliwość (kształtowaną również przez liczne wówczas cuda eucharystyczne, m.in. w Bolsenie i w Orvieto) była reformacja (m.in. odrzucenie definicji transsubstancjacji i, co za tym idzie, święta Bożego Ciała, powrót do starożytnej nazwy Mszy: "Wieczerza Pańska", komunia pod dwiema postaciami).
Odpowiadając na wystąpienie reformatorów, Kościół na Soborze Trydenckim (1545-1563) na nowo sformułował katolicką naukę o Eucharystii. Szczególny nacisk położono na to, co zakwestionowała (lub przeciwnie: co postulowała) reformacja: na adorację i zakaz przyjmowania komunii pod dwiema postaciami. W sferze pobożności eucharystycznej coraz większą popularność zyskiwały w tym czasie nowe formy kultu, wprowadzane jakby przeciwko reformacji: np. wieczysta adoracja Najświętszego Sakramentu. W świadomości wiernych (ale wbrew nauce Kościoła!) Msza stawała się powoli jedną (nie jedyną i wcale nie najważniejszą) z form kultu Eucharystii.
Centralnym miejscem w kościele było teraz tabernakulum - miejsce przechowywania konsekrowanych hostii (początkowo dla chorych i do adoracji, z czasem zaczęto korzystać z tabernakulum także przy rozdzielaniu wiernym komunii świętej).
Czasy współczesne
Na przełomie XIX i XX wieku w Kościele katolickim pojawił się ruch odnowy liturgii, postulujący powrót do źródeł, czyli - w tym przypadku - do Mszy jako tej formy kultu, z której wynikają wszystkie inne. Starano się obudzić w wiernych głód komunii świętej (Pius X), zwracano uwagę na różne formy obecności Chrystusa w Kościele (Paweł VI).
Ten ruch odnowy znalazł swoje potwierdzenie na II Soborze Watykańskim (1962-1965). Sobór wprowadził reformę liturgii - zniesiono m.in. obyczaj udzielania komunii poza Mszą świętą, zalecono podawanie wiernym hostii konsekrowanych podczas Mszy, w której uczestniczą (a nie z tabernakulum!)1 , dopuszczono możliwość komunii wiernych pod dwiema postaciami. Przypomniano, że Msza jest ucztą, uobecnieniem ofiary Chrystusa, i że ma ona charakter wspólnotowy.
Po Soborze w niektórych Kościołach lokalnych nastąpiło jednak pewne przesunięcie akcentów (na przykład rezygnacja z adoracji, przesadne podkreślanie wspólnotowego aspektu Eucharystii - i masowe przystępowanie do komunii bez przygotowania). Jednocześnie w wielu Kościołach, także w Polsce, rośnie świadomość wiernych, którzy pragną jak najczęściej uczestniczyć w Eucharystii (w ostatnich latach pojawili się świeccy szafarze, żeby to umożliwić chorym), chcą - także w warstwie symbolu - być traktowani jak dorośli uczniowie Jezusa, a nie jak dzieci (stąd postulat komunii na rękę), zwracają uwagę, że pełnia znaku domaga się nie tylko jedzenia (chleba), ale i picia (wina). I, co najważniejsze, łączą oni Eucharystię z życiem.
JÓZEF MACIEJOWSKI, ur. 1958, teolog-amator, publikował m.in. w "Tygodniku Powszechnym".
POCZĄTEK
STRONY |