Strona główna Miesięcznika ZNAK

 SIW ZNAK

 E-MAIL

 

WRZESIEŃ 2004, NUMER 592

Strona główna

Tolkien - powrót mitu


Lista mailingowa
Jeżeli chcesz otrzymywać aktualne informacje o nowościach w miesięczniku ZNAK i wydarzeniach organizowanych przez SIW Znak wpisz swój e-mail.

 

Tematy i refleksje

 

"Sprawa sumienia"

Maria Deskur

Powstanie Warszawskie upadło 3 października 1944 roku. Józef Czapski pilnie śledził wydarzenia w Polsce z Włoch, gdzie przebywał jako oficer Wydziału Propagandy i Informacji II Korpusu. Jego List otwarty do Jacques`a Maritaina i François Mauriaca nosi datę 5 października. Czapski opisywał w nim okoliczności wybuchu Powstania, rolę Armii Czerwonej, której dowództwo obiecywało powstańcom pomoc w razie wybuchu walk, a następnie jej nie udzieliło, i dodawał:

W chwili Waszego powrotu do uwolnionej stolicy, nasza stolica powstała do walki przeciw gnębicielom i upadła zamieniona w stos gruzów po 63 dniach walki. (...)
Jedyny powód upadku Warszawy - to całkowity brak pomocy podczas pierwszego okresu ze strony tych, którzy mogli i powinni byli pomóc. (...) Jest bardzo możliwe, że mieszkańcy Warszawy nie orientują się dostatecznie, jakie trudności trzeba przezwyciężyć, by zorganizować pomoc realną od aliantów. Niemniej jednak rozdzierający krzyk rozpaczy mordowanego miasta świat musi usłyszeć. (...)
Krwawe wołanie Warszawy nie dochodzi do Was, bo jest autentyczne. O, gdyby ono było zredagowane w biurach propagandy, przy wygodnych biurkach w Moskwie, Berlinie, Londynie czy Waszyngtonie, wtedy usłyszelibyście je przez wszystkie radia, pisałyby o nich wszystkie pisma. Ale te krwawiące zdania, często niezręczne, te sprzeczne wołania goryczy i czułości wysyłanie z miasta w ogniu, nie dochodzą do Was. (...)
30-milionowy naród, skazany na zniszczenie biologiczne przez dwa państwa totalitarne: 80- i 180-milionowe, kraj, który pierwszy powiedział "nie" Hitlerowi, ze stolicą zamienioną w gruzy, nie może nawet dojść do głosu. Zakneblowano mu krwawe usta i mówią nam, że to jest konieczne w imię wspólnej sprawy. Ale jakaż jest ta wspólna sprawa? Jeśli pogrzebano Kartę Atlantycką, jeżeli się zamierza zrobić z połowy Polski prezent Rosji, obiecując nam rekompensaty na zachodzie, jakby ojczyzna była szafą, którą się przenosi z miejsca na miejsce. (...)
Rozumiemy, że politycy mają swoje kombinacje, wielkie i małe, że oni nieraz ulegają względom taktycznym. Toteż nie do nich się zwracam.
Ale są myśliciele, pisarze, których rolą zawsze było mówienie prawdy. To oni mówili: "obwiniam", to oni "nie mogli milczeć!", to oni byli "ponad zamętem". (...) Mamy prawo oczekiwać od pisarzy, myślicieli francuskich (...) słowa w obronie ofiar, które byłoby jednocześnie wystąpieniem w obronie honoru i sumienia chrześcijańskiego Europy. (...)
Nie uratujecie od wyschnięcia podwójnego nurtu Waszej tradycji chrześcijańskiej i rewolucyjnej, jeżeli nie wystąpicie jednocześnie w obronie narodów, które są wcieleniem tej samej istoty kultury.
Sprawa Polski i sprawa narodów europejskich ujarzmionych jak ona - to sprawa moralna, to sprawa sumienia świata.
Jeżeli dla gry, krótkowzrocznej polityki czy taktyki Francja, tak jak inne wielkie narody, zlekceważy ich los, przestanie być w oczach świata tym, czym była, spadkobierczynią i wyrazicielką wspólnej tradycji, obrońcą uniwersalnych idei. Waszym milczeniem będziecie współdziałać w zniszczeniu - może na zawsze - tak drogiego, dla Was i dla nas, autorytetu moralnego i intelektualnego Francji na świecie1 .

Adresaci

Jacques`a i Rad`ssę Maritainów Józef Czapski poznał w Paryżu w latach dwudziestych. Zaprzyjaźnił się z nimi bardzo szybko. Przeszło czterdziestoletni, wtedy już szeroko znany tomista był wielkim autorytetem dla trzydziestoletniego, niepewnego swej drogi życiowej Czapskiego. Z korespondencji zachowanej w archiwum Jacques`a i Raďssy Maritainów w Kolbsheim wynika, iż Maritain był zarówno doradcą duchowym, jak i cennym recenzentem i życzliwym krytykiem malarstwa Czapskiego. Józef i jego siostra Maria byli częstymi gośćmi w domu Raďssy i Jacques`a w Meudon pod Paryżem. Oboje znajdują się wśród około trzydziestu osób na "memento żywych" - liście osób, za które Maritainowie modlili się codziennie. Rad`ssa ręcznie spisała te najważniejsze dla nich osoby w dwóch egzemplarzach na malutkich karteczkach, które mieściły się w ich modlitewniku.

Relacje Józefa Czapskiego z François Mauriakiem były mniej intensywne i mniej zażyłe. Czapski nigdy nie był stałym gościem u pisarza. Mauriac był dla młodszego o dziesięć lat Polaka podziwianym (ale jednak z daleka) wielkim autorytetem.

François Mauriac był, wraz z Emmanuelem Mounierem, Gabrielem Marcelem i kilku innymi intelektualistami, sygnatariuszem listu napisanego przez Maritaina w 1937 roku w czasie wojny domowej w Hiszpanii w obronie ludu baskijskiego. List ten stanowił dowód niezależności myślenia i stawiał wszystkich podpisanych w niezręcznej pozycji względem hierarchii, gdyż francuski episkopat poparł generała Franco. Takiego też nonkonformizmu oczekiwał Józef Czapski, pisząc swój list w 1944 roku.

Niemożliwa odpowiedź

Upragniona odpowiedź nie nadeszła od żadnego z adresatów. Frédéric Saillot2 uważa, że Józef Czapski, pisząc swój list otwarty, nie wiedział o zmianie klimatu politycznego, jaka nastąpiła wśród inteligencji francuskiej w czasie wojny3, gdyż stracił kontakt ze światem zachodnim w 1939 roku. Wydaje się jednak, że ostrzeżenie zawarte w zacytowanym powyżej fragmencie pokazuje - wręcz przeciwnie - głęboką przenikliwość Czapskiego w ocenie politycznej sytuacji w powojennej Europie.

Maritain i Mauriac otrzymują list Czapskiego w dość szczególnym momencie. Francja właśnie dźwiga się z czarnej nocy wojennej kolaboracji. Francuski Ruch Oporu w samym końcu wojny okazuje się mieć - z dnia na dzień - niezliczone rzesze członków. Generał de Gaulle próbuje uformować rząd cieszący się poparciem społeczeństwa. Do tego potrzebni mu są ludzie pokroju Maritaina czy Mauriaca - wielkie przedwojenne autorytety moralno-polityczne nieskalane kolaboracją z okupantem. Maritain wojnę spędził w Stanach Zjednoczonych, Mauriac był jednym ze sztandarowych pisarzy związanych z Ruchem Oporu.

Już w lipcu 1944 roku de Gaulle proponuje Maritainowi objęcie ambasady Francji przy Watykanie. Po kilku miesiącach odkładania decyzji propozycja ta zostaje przyjęta w grudniu 1944 roku. Z kolei syn François Mauriaca, Claude, jest sekretarzem Generała, a sam ojciec - mimo że nie piastuje żadnego oficjalnego urzędu - w latach 1944-1945 spotyka się wielokrotnie z przedstawicielami ZSRR w Paryżu. Generał de Gaulle, tak jak i inni przywódcy alianccy, opracowuje właśnie zasady współpracy z Rosją Radziecką - między 2 a 10 grudnia 1944 r. składa wizytę Stalinowi w Moskwie. W takim kontekście obrona powstańców warszawskich jest dla Mauriaca i Maritaina - używając eufemizmu - "nie na rękę".

Antysemityzm i rusofobia

Józef Czapski spotkał się później z obydwoma adresatami swego listu. Mauriac powiedział mu wprost - i Czapski chciał (jak sam zaznacza) dostrzec zażenowanie na jego twarzy - że był to czas, kiedy de Gaulle dogadywał się z Moskwą. Do Maritaina - już ambasadora Francji przy Watykanie - Czapski dotarł w połowie 1945 roku. Na bezpośrednie pytanie o list filozof odpowiada, że nie odpisał, gdyż musiałby być w stosunku do Polaków bardzo surowy. "Nie mogę darować Polakom ich antysemityzmu i ich stosunku do Rosji. Podajecie się za ludzi, którzy mają misję na Wschodzie, twierdzicie, że jesteście przedmurzem chrześcijaństwa, a z drugiej strony uważacie Rosjan za półludzi, macie do nich głęboką pogardę". Istotnie, osąd jest surowy. Czapski wyjaśnia, że w kwestii zarzutu polskiej pogardy dla Rosji Maritain "powtarzał zdanie jakichś dwóch hrabiów, których spotkał w polskiej ambasadzie". I dodaje: "Tłumaczyłem, że hrabiów i nie hrabiów, którzy mówią głupstwa po ambasadach, jest dużo także we Francji, że nie pozwoliłbym sobie na tej podstawie wnioskować o myśli francuskiej" .

Niestety, zarzut antysemityzmu nie miał równie błahych przesłanek. Był wynikiem wizyty Maritaina w Polsce.

Laski wyspą

Jacques Maritain przyjechał w 1934 roku na kongres tomistyczny do Poznania.

Model Maritainowski, daleki od tego, by być kontynuacją różnych wzorów średniowiecznych lub późniejszych "wielce katolickich monarchii", daleki od łatwiej symbiozy "Boga" i "Ojczyzny", do głębi przesiąknięty ideami tolerancji, pluralizmu i otwarty na poszukiwanie nowych dróg - nie mógł zadowolić polskich zwolenników programu "Obozu Wielkiej Polski", których - zwłaszcza w Poznaniu - było bardzo wielu. Mimo więc wielkiego sukcesu samego odczytu wystąpienie Maritaina na kongresie spotkało się z ostrą, a nawet zjadliwą oceną kół nacjonalistycznych, co nie mogło ujść uwadze człowieka tak jak on subtelnego i tak natychmiast odczuwającego otaczający go klimat duchowy.

Z Poznania Maritain udał się do Warszawy i odwiedził zakład dla niewidomych w Laskach. Tam spotkał się z diametralnie innym przyjęciem. Środowisko skupione wokół zakładu dla niewidomych było znane w Polsce przedwojennej ze swej otwartości, było zresztą poniekąd uformowane przez samego Maritaina, którego znali i którego książki czytali już od lat dwudziestych i ks. Władysław Korniłowicz, i Antoni Marylski, i siostra Teresa Landy. Maritain był dla twórców Lasek ogromnym autorytetem.

Dlaczego więc z taką mocą mówił o polskim antysemityzmie? Widocznie w ciągu swego krótkiego pobytu w Polsce zdołał się zorientować, że Laski w kwestii otwartości były wtedy rodzajem wyspy. A ponieważ sam o sobie powiadał, że jest Żydem adopcyjnym poprzez małżeństwo z Raďssą, z pewnością tę izolację Lasek odczuł ze zdwojoną siłą.

Nie próbujemy, rzecz jasna, usprawiedliwiać milczenia Maritaina w październiku 1944 roku. Chodzi jedynie o zauważenie wymiaru doświadczenia osobistego, bez którego sprawa nie jest w pełni naświetlona.

List otwarty do Jacques`a Maritaina i François Mauriaca jest dokumentem poruszającym niezależnie od tego, że pozostał bez odpowiedzi. Porusza przenikliwość, z jaką Józef Czapski ocenia sytuację sobie współczesną i jak jasno zdaje sobie sprawę z konsekwencji, jakie przyjdzie Polsce i Europie ponieść w wyniku konkretnych posunięć i zaniechań politycznych.

Z perspektywy sześćdziesiątej rocznicy Powstania łatwiej dostrzec, jak dalece miał rację.

MARIA DESKUR, ur 1974, romanistka. Współprowadzi wydawnictwo książkowe dla dzieci Muchomor.

 

 

POCZĄTEK STRONY

Szukaj na stronach Wydawnictwa ZNAK


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


SIW ZNAK

E-Mail

Redakcja

Archiwum

Wydarzenia

Prenumerata

Aktualny numer

Bibliografia

© Copyright by Społeczny Instytut Wydawniczy ZNAK
Strona wykonana przez Akrateia Inc.