Strona główna Miesięcznika ZNAK

 SIW ZNAK

 E-MAIL

 

CZERWIEC 2004, NUMER 589

Strona główna

Czy potrzebujemy wizerunku Boga?


Lista mailingowa
Jeżeli chcesz otrzymywać aktualne informacje o nowościach w miesięczniku ZNAK i wydarzeniach organizowanych przez SIW Znak wpisz swój e-mail.

 

Diagnozy

Imperium w głowach Rosjan

Bartłomiej Sienkiewicz

Aby trwało Imperium nie są potrzebne granice, obfitość surowców czy karne zastępy wojska - potrzebne są ludzkie głowy. To w nich rodzi się i trwa Imperium. Kiedy w początkach lat 90. w Rosji dla ludzi, którzy całe swoje życie poświęcili tworzeniu ZSRR nastąpił prawdziwy koniec świata, nikt chyba oprócz jednego człowieka nie był świadomy tej prawdy. W 1993 roku ukazał się pierwszy publiczny raport analityczny Służby Wywiadu Zagranicznego - następczyni Pierwszego Głównego Zarządu KGB. Promował ten dokument ówczesny szef tej instytucji - Jewgienij Primakow i to on był jego faktycznym twórcą. W czasie, gdy Rosjanie pytali: kim jesteśmy bez ZSRR? Czym ma być ta nowa Rosja? Jaką drogę ma obrać? - Primakow swoim raportem (a potem następnymi) rysował odpowiedź. Jego definicja interesów Rosji wobec Zachodu sprowadzała się do wniosku, że Rosja jest i pozostanie osobnym światem, a jej dążenia w polityce zagranicznej są sprzeczne z tym, czego oczekują od niej zachodnie demokracje. Budował tym samym podstawową dla tożsamości Rosji konkluzję: mamy swoją drogę wyznaczaną pamięcią znaczenia ZSRR. Stąd w polityce, którą prowadził jako minister spraw zagranicznych a później jako premier, wyraźna linia niezgody na inne miejsce Rosji w świecie niż w czasach Związku Sowieckiego, stąd nacisk na panowanie polityczne w obszarze "bliskiej zagranicy" i niezgoda na rozszerzenie NATO. Symbolicznym wydarzeniem dla myślenia Primakowa było zawrócenie samolotu, którym leciał do USA, na wieść o rozpoczęciu nalotów w Kosowie w 1999 roku. To równocześnie była największa jego klęska - stanowisko Rosji w kwestii użycia siły w Europie zostało zignorowane, a jej obstrukcja w polityce wobec Serbii okazała się nieskuteczna. Doświadczenie słabości, poczucie przegranej w walce o znaczenie na arenie międzynarodowej było dojmującym uczuciem elit rosyjskich lat 90. Primakow był pierwszym, który starał się temu przeciwstawić, przynajmniej w sferze idei przerzucając pomost między starymi a nowymi czasy.

To wówczas gdy Primakow był osobą decydującą o kształtowaniu się pozycji Rosji wobec świata w okolicach władzy zaczęły powstawać przeróżne centra geopoliticzeskich isledowanii - instytuty, fundacje zajmujące się promocją idei Rosji jako imperium i analizami geopolitycznego położenia Federacji Rosyjskiej. Nigdy wcześniej geopolityka nie miał tylu wyznawców, co było paradoksem, zważywszy że w tym samym czasie na Zachodzie składano tę dziedzinę politologii do lamusa. W tle tych organizacji zwykle przewijali się jacyś "mundurowi": a to z armii, a to ze służb specjalnych, a finansowanie tych instytucji często odbywało się z pieniędzy państwa. Obserwatorzy rynku idei w Rosji z pobłażaniem przyjmowali tę aktywność, tak sprzeczną z realiami rosyjskiej polityki: po klęsce armii w pierwszej wojnie czeczeńskiej, w trakcie pogłębiającego się kryzysu władzy i narastającego chaosu, rozprawy i książki o imperialnym przeznaczeniu Rosji zdawały się być głosem rozpaczliwej tęsknoty za minionymi czasy, rojeniami rozgoryczonych. Przypominały pochody nacjonal-bolszewików, tak chętnie pokazywane w telewizyjnych relacjach z Moskwy: portrety Lenina i Stalina niesione razem z wizerunkami ich ofiar - Mikołaja II i ikonami.

Sytuacja uległa zmianie wraz dojściem do władzy Putina. Hasła silnej władzy, odbudowy znaczenia Rosji w świecie, twardego egzekwowania interesów rosyjskich wobec sąsiadów znalazły powszechne poparcie, a geopolityka stała się obowiązkową metodą myślenia moskiewskich elit. Toteż nic dziwnego, że zaprzysiężenie prezydenta Rosji na drugą kadencję 7 maja br. miało oprawę bliższą koronacji niż rytuałowi demokratycznemu. Prezydent podążający kilometrami czerwonych chodników, poprzedzany heroldami z insygniami władzy, stał się ikoną nowej Rosji, w której doszło do połączenia sprzecznych na zdrowy rozum porządków. Z jednej strony władza ta nawiązuje wprost do Związku Sowieckiego (nawet do tak odrażających postaci jak Jurij Andropow), z drugiej łączy tradycje carskiej Rosji. Ta mieszanka jest możliwa tylko na gruncie myślenia imperialnego, pozwalającego płynnie połączyć różne, często sprzeczne ze sobą wątki historii i tradycji rosyjskiej. Ale przecież rzecz nie w rytuałach i socjotechnice, a w działaniach państwa na gruncie jak najbardziej realnej polityki. W przeciągu ostatnich lat putinowska Rosja stała się aktywnym graczem na obszarze WNP. Wykorzystując swoje możliwości ekonomiczne i infrastrukturalne, doprowadziła do monopolizacji tranzytu paliw płynnych z obszaru byłej ZSRR. Niepokornych łamie - blokada łotewskiego portu Windawa to rodzaj wojny ekonomicznej, jaką Kreml wydał państwu należącemu już do sfery UE i NATO. Na Litwie o mały włos nie udała się operacja "Paksas", której celem było osadzenie na fotelu prezydenckim człowieka zależnego od Rosji. Na Ukrainie wzrasta presja lobby moskiewskiego - ostatnim sukcesem było podpisanie przez Ukrainę porozumienia o Wspólnej Przestrzeni Gospodarczej i praktyczny paraliż polityki Kijowa zmierzającej do uzyskania członkostwa w WTO wcześniej niż to może uczynić Rosja. Kreml oparł się zdecydowanie podejmowanym przez UE próbom demonopolizacji Gazpromu - koncern ten jest postrzegany jako kluczowe narzędzie realizacji polityki zagranicznej Federacji Rosyjskiej. Rosyjska polityka, określana często mianem "pragmatycznej", oparła się nie na armii, lecz na ekonomii, wykorzystując narzędzia, jakie daje Rosji panowanie w tej części kontynentu w sferze zaopatrywania w paliwa płynne - ropę i gaz. Po bez mała 14 latach od upadku Układu Warszawskiego praktycznie cała Europa Środkowa i Wschodnia jest uzależniona od dostaw rosyjskich, na staży których nie stoją już rosyjskie wojska, tylko gwarancje długoterminowych umów handlowych zawieranych przy wsparciu państwa i dyplomacji Federacji Rosyjskiej. Na dodatek Kreml postanowił skonsolidować własny sektor paliwowy - doprowadzić do kontroli państwa nad tym przemysłem i strumieniem dochodów (poprzez konsolidację, przejęcia i wymuszanie zmian personalnych), co - jeśli się zrealizuje - da Kremlowi potężne polityczne narzędzie oddziaływania na cały region. Ale sprawdzianem imperialnego myślenia, jakie zdominowało rosyjską politykę jest Czeczenia. To dzięki mobilizacji opinii publicznej wokół interwencji w tej republice Putin objął władzę przy powszechnym aplauzie. To Czeczenia stała się poligonem postaw elit rosyjskich wobec problemów z dziedzictwem imperialnym. Przemoc i okrucieństwo, jako sposób rozwiązywania konfliktów etnicznych i dążeń separatystycznych, jest najgorszą z możliwych recept na budowę własnego prestiżu. Dla większości Rosjan ta polityka jest do zaakceptowania - i to stanowi największe zagrożenie. Bo przemiany w Rosji zdają się iść w przeciwnym kierunku do tych, które są udziałem reszty Europy - z jej dobrowolnością integracji, poszanowaniem dla praw obywatelskich, niechęcią wobec użycia przemocy. Imperium w głowach Rosjan skutecznie wyklucza współistnienie tych porządków. Prędzej czy później musi dojść do "zderzenia cywilizacji", czy to na gruncie polityki UE wobec Rosji, czy polityki Rosji wobec krajów Europy Środkowo-Wschodniej. We współczesnej Europie imperializm jest bowiem ostatnim komponentem, który może być zaabsorbowany.

BARTŁOMIEJ SIENKIEWICZ, był współpracownikiem ministrów Kozłowskiego i Milczanowskiego w MSW i UOP, a następnie współtwórcą i (do wiosny 2001) wicedyrektorem Ośrodka Studiów Wschodnich. Jest wykładowcą Akademii Obrony Narodowej.

 

 

POCZĄTEK STRONY

Szukaj na stronach Wydawnictwa ZNAK


 

 

 

 

 

 

 

 


SIW ZNAK

E-Mail

Redakcja

Archiwum

Wydarzenia

Prenumerata

Aktualny numer

Bibliografia

© Copyright by Społeczny Instytut Wydawniczy ZNAK
Strona wykonana przez Akrateia Inc.