|

Zdarzenia-książki-ludzie
Wytrwać w nocy
nadaremności
Jerzy Wocial
Anselm Grün, Jezus - brama do życia. Ewangelia
św. Jana, tłumaczenie Grzegorz Sowinski Wydawnictwo Znak,
Kraków 2002
Wyrażenie "noc nadaremności" pojawia się w przedostatnim rozdziale
książki: tak nazywa autor tę noc (mowa o niej w ostatnim rozdziale
Ewangelii św. Jana), kiedy uczniowie Jezusa pracowali przy połowie
ryb, lecz ich trud pozostawał daremny. O świcie - relacjonuje za
Ewangelistą Anselm Grün - rybakom ukazał się Jezus i polecił im zarzucić
sieci z prawej strony łodzi. Rybacy wykonali to polecenie, a wtedy
ich praca przyniosła obfity plon. Zdaniem Grüna, opowieść jest napisana
w języku symboli: strona prawa to strona świadomości, połów ryb to
badanie głębi własnego życia wewnętrznego. Uczniowie Jezusa, pod kierunkiem
Nauczyciela i z Jego zachęty, sięgają do najgłębszej rzeczywistości
własnej duszy. Co znaczy obfitość plonu? W interpretacjach Grüna
motyw obfitości stale wraca na pierwszy plan. Spróbuję pokazać przynajmniej
niektóre jego podstawowe znaczenia.
Najpierw zatem: dlaczego Jezus wzywa uczniów, by sięgnęli do głębi
własnej duchowej rzeczywistości? Cóż mają przez to zdobyć? Przede
wszystkim, odpowiada autor, samopoznanie, to znaczy bezpośrednią -
utraconą w następstwie grzechu pierwszych rodziców - więź z własną
istotą, która w sposób rdzenny określa to, kim są. Ludzką historię -
zarówno gatunkową, jak osobistą - przenika dziedzictwo źródłowego
grzechu: zerwania przez człowieka więzi ze Stwórcą. Bóg przygotował nam radość doskonałą - mieliśmy cieszyć się Jego obecnością i uczestniczyć
w pełni Jego życia. Przez zerwanie więzi z Bogiem sami strąciliśmy
siebie z miejsca przewidzianego dla nas w zamyśle stwórczym: żyjemy
w oddaleniu od Boga, w cierpieniu, a nasze życie przemija. Zwróceni
nieustannie ku własnym potrzebom, żyjemy w rozproszeniu, ponieważ
w rzeczach, których pragniemy, nie rozpoznajemy jednoczącej woli
Stwórcy, a w naszych zamysłach - Jego wezwania. Bóg stworzył nas na
własny obraz. A skoro utraciliśmy możliwość oglądania Boga wprost,
przestaliśmy także rozpoznawać samych siebie. Żyjemy niejako po omacku,
jak pisze Grün - w rzeczywistości zasłoniętej, a więc również w nieustannym
poczuciu zagrożenia. Im żarliwiej pragniemy je odsunąć, tym
bardziej je pogłębiamy, ponieważ - zaślepieni na nasze najgłębsze tęsknoty
- szukamy satysfakcji tam, gdzie znajdujemy tylko rozczarowanie.
W opowieści Ewangelisty, wyjaśnia Anselm Grün, obfitość połowu oznacza
odzyskanie przejrzystego obrazu własnej rzeczywistości, odkrycie
zasady, która nasze życie jednoczy i określa jego sens. Oznacza w istocie
odzyskanie pełnego wymiaru życia. Gdy na początku książki czytamy:
"tylko ten rzeczywiście żyje, kto rozumie samego siebie" (s. 11), przyjmujemy
tę uwagę jako oczywistą, teraz jednak głębiej rozumiemy jej
racje. Wezwanie Jezusa, bezpośrednio skierowane do uczniów, przez
swój sens symboliczny dotyka także każdego z nas w naszym zasadniczym
kalectwie. I nie jest tak, by dotarcie do własnej istotnej głębi miało
pozostać dobrem grona wybranych, ponieważ wszyscy jesteśmy zaproszeni,
by zostać uczniami Jezusa.
Wydaje się jednak, że podjęcie Jezusowego wezwania otwiera przed
nami próżne nadzieje. Nasza rzeczywistość duchowa, wskazuje Grün,
nie pozwala się uprzedmiotowić, a jej penetracja nie sięga nigdy tak daleko,
byśmy w pełni mogli poddać ją naszej kontroli. Analizę rozmowy
Jezusa z Nikodemem, a rozmowa dotyczy narodzin z Ducha, Anselm
Grün zamyka taką oto wypowiedzią: "Wiedza o tajemnicy mej duchowej
istoty uwalnia mnie od ciągłego krążenia wokół powierzchownych i
drugorzędnych problemów. Jest niczym ponowne narodziny. Panuje we
mnie już nie ego, które stale krąży wokół samego siebie, lecz prawdziwa
istota, w której odcisnął się wizerunek Boga i która wymyka się ludzkiemu
poznaniu" (s. 58). Czymże jest "wiedza o tajemnicy"? Czym jest
wiedza świadoma zarazem tego, że swego przedmiotu nie zna?
Odpowiedź podsuwa sam przytoczony fragment. W naszej właściwej
istocie jest obecny obraz Boga. Gdy przekroczymy myślą granice
naszej psychiki i wejdziemy w obszar naszego ducha, dotkniemy tego obrazu i poznamy, że przedstawia on Boga, choć ani treści obrazu, ani
rzeczywistości, której obraz jest znakiem, nie obejmiemy. Zdobędziemy
wiedzę o tajemnicy.
Mianem
"wiedzy" zwykliśmy jednak określać takie przekonania,
które składają się wyłącznie z sądów prawdziwych. Czy sądy o Bogu,
a więc i o własnej duszy, skoro zawiera ona Jego obraz, można uznać
za prawdziwe w tym samym sensie, w jakim przypisujemy prawdziwość
sądom o rzeczywistościach dostępnych obserwacji lub myśli badawczej?
Autor książki nie stawia tego pytania wyraźnie, ale też nie uchyla
się przed nim. Pisze: "Gdy usiłujemy pojąć, czym jest jakaś
rzecz, bierzemy ją do ręki. Chwytanie i ujmowanie są ludzkim sposobem
poznawania. Ale Zmartwychwstałego nie można zrozumieć w taki sposób.
Niezbędny jest wgląd wiary. Zmartwychwstałym nie można dysponować
jak rzeczą. Nie można Go uchwycić" (s. 169). Ten, kto żywi
prawdziwy sąd o rzeczy, w pewnym sensie nad tą rzeczą zapanował,
poddał ją swej intelektualnej władzy. Ani Boga, ani własnej duszy
w ten sposób poznać nie można. Rozważając mowę pożegnalną Jezusa,
Anselm Grün zwraca uwagę, że przedstawia się On uczniom jako prawda.
W innym miejscu książki autor informuje, że greckim odpowiednikiem
słowa "prawda" jest aletheia - pojęcie, które
najdosłowniej znaczy tyle co "rzeczywistość odsłonięta".
Jezus - interpretuje Grün relację Ewangelisty - objawia właściwą
rzeczywistość, zdejmuje z niej zasłonę pozoru (motyw ten, widomy
znak zainteresowania autora kulturą Wschodu, występuje w książce
wielokrotnie), odsłania to, co prawdziwie jest. Prowadzi, rzec można,
do dwu nieskończoności: do pełni życia Bożego, a jednocześnie tam,
gdzie jest obecny jego obraz - do naszego właściwego jestestwa.
Wiedza o Bogu, a także wiedza o duszy, nie jest tej natury, byśmy
mogli zamknąć ją w zasobach naszej pamięci i dołączyć do już posiadanych
informacji o świecie - kto stawiałby jej taki wymóg, odbierałby
słowom "Bóg" i "dusza" ich właściwy sens. Prawdy,
pisze Grün, nie można posiadać - można nią żyć. Rzeczywistości,
która - prawdziwie i w najmocniejszym sensie słowa - jest, nie można
opanować, można ją kontemplować jako tajemnicę.
Nadzieje, które Jezus w uczniach wzbudza, nie są próżne: tajemnica
nie zamyka dostępu do siebie, możemy wchodzić w jej głębie i podziwiać
ją - bez złudzeń, że kiedykolwiek ogarniemy ją w całości. A plon
naszego trudu - w relacji Ewangelisty: obfity połów - jest tak wielki, że
przekracza nasze wyobrażenia. Wyobraźnia jest władzą naszej psychiki,
projektuje rzeczywistość, lecz sama nie przestaje być jej składnikiem -
jej działanie jest zawsze uwarunkowane. Gdy, przekroczywszy granicepsychiki, otwieramy się na rzeczywistość naszego ducha, doświadczamy
obecności tego, co nie podlega władzy uwarunkowań. Obecności Tego,
który jest, a jednocześnie obecności naszej prawdziwej istoty, naszego -
pisze Grün za Wernerem Huthem, terapeutą - duchowego centrum.
"Gdy sieć napełniła się rybami, umiłowany uczeń Jezusa poznał, że nieznajomym
na brzegu jest Zmartwychwstały" (s. 176). Poznał Go nie
władzą psychiki, lecz ducha. Poznanie Boga nie jest tylko oglądem, kontemplacją
i nie jest aktem tylko naszym. Jest ono jednocześnie aktem
Bożym, w którym Bóg przywraca nas naszej własnej istocie, a przez to
scala w nas to, co pozostawało w wewnętrznej niezgodzie.
Akt samopoznania nigdy nie zamyka nas w granicach naszej indywidualności,
ponieważ kieruje nas ku Temu, którego obraz w sobie odkrywamy.
Poznanie Boga zwraca nas ku sobie samym i pozwala nam odkryć,
kim prawdziwie jesteśmy. Czytelnik książki Anselma Grüna przypomni
sobie, być może, fragment Solilokwiów św. Augustyna: "R. Streść
krótko swoje życzenia. - A. Chcę poznać Boga i duszę. - R. Czy nic
więcej? - A. Nic zgoła". Gdyby przy lekturze Augustyna zadał sobie
kiedykolwiek pytanie, dlaczego pisarz niczego więcej nie pragnie, w książce
Grüna znalazłby odpowiedź następującą: ponieważ poznanie Boga i
duszy zaspokaja wszelki głód rzeczywisty. Zaspokaja głód pokoju, ponieważ
jest ono aktem pojednania: odkrywając siebie, docieramy do
miejsca, w którym ład duszy, porządek rzeczy i Słowo stwórcze zachowują
istotną jedność. Zaspokaja głód miłości: Bóg objawia się jako miłość
nieustannie czynna, a poznanie duszy - przywracając nam więź
z naszym właściwym jestestwem - oczyszcza naszą postawę wobec własnego
życia z fałszu, który nie pozwala nam Bożej miłości przyjąć. Poznanie
Boga i duszy zaspokaja głód istnienia i życia. Miłość jest wewnętrznym
życiem Boga, a zarazem jest początkiem i zasadą wszelkich
rzeczy. Gdy przyjmujemy Bożą miłość, wówczas przyświadczamy temu,
że jest ona także zasadą naszego życia. Jednoczymy się wtedy ze światem,
a jednocześnie uczestniczymy w życiu Boga: zbawienie, a więc pełnia
życia, nie jest już tylko obietnicą, lecz staje się rzeczywistością.
Co znaczy:
przyjąć Bożą miłość? Znaczy to: przyjąć misję Jezusa Chrystusa.
Jezus, posłany przez Ojca, aby świat zbawić, jest Słowem odwiecznym,
które przyjąwszy ciało człowieka, przyszło na świat i trwa w jego
historii. Jest Mądrością Bożą, która dała istnienie wszystkiemu
- a zarazem racją każdej historii osobistej. Krzyż na Golgocie -
miejsce haniebne, a zarazem symbol poniżenia i odrzucenia - jest
miejscem definitywnego zwycięstwa: śmierć została pokonana przez
Tego, który wolęBoga całkowicie wypełnił. Gdy rozważamy Krzyż Chrystusa
i odnajdujemy jego figurę we własnym doświadczeniu cierpienia i
umierania, możemy w tym doświadczeniu rozpoznać Boży plan: Słowo,
które wcieliło się w nasze życie. Nasze cierpienie staje się wtedy
przejrzyste, rozumiemy jego sens i możemy wówczas doświadczyć radości,
jaka płynie z życia spełnionego. Jezus jest prawdą - aletheia.
On odsłania rzeczywistość: objawia Boga, a jednocześnie ukazuje
nam nas samych - pozostając w pełni swego Bóstwa, Jezus jest pełnym
człowiekiem.
Anselm
Grün zwraca uwagę, że słowem aletheia Ewangelista oddaje
wyraz hebrajski, który znaczy tyle co "wierność". Bóg
jest wierny człowiekowi w sposób niezawodny, darzy go miłością bezwarunkową.
Przyjęciem daru Bożej miłości jest wiara. Słowo "wiara"
nie oznacza tu stanu świadomości. Wiara jest przede wszystkim postawą
i jakością życia: "Wiara nie jest trwałym uposażeniem, lecz
drogą, ruchem, wewnętrzną dynamiką, dzięki której pozostajemy żywymi
istotami" (s. 136). Wiara, o której pisze Grün, jest decyzją
przyjęcia misji Jezusa do własnego życia, co znaczy w istocie -
decyzją pójścia za Nim. W relacji Jezusa wobec Boga dialog miłości
uzyskuje postać doskonałą - na bezwarunkową miłość Ojca Jezus-człowiek,
ale w mocy Ducha Bożego, odpowiada zupełnym zawierzeniem i miłością
bezwarunkową. Wróćmy do wydarzenia, o którym czytamy w ostatnim
rozdziale Janowej Ewangelii: Jezus ukazuje się uczniom po nocy ich
bezowocnej pracy i poleca, by zarzucili sieć z prawej strony łodzi.
Grün podkreśla, że było to po Zmartwychwstaniu. Zmartwychwstały
zachęca nas, byśmy pod Jego kierunkiem odkryli w sobie to miejsce,
gdzie nie jesteśmy związani ani prawami świata, ani jego wydarzeniami
- gdzie określa nas jedynie to, kim jesteśmy istotnie. Tam, w naszej
prawdzie, w naszej przez Jezusa odsłoniętej rzeczywistości, będziemy
mogli zarówno doświadczyć miłości Boga, jak i własną miłością bezwarunkową,
a więc wolną, Bogu odpowiedzieć.
Zasadniczym doświadczeniem ucznia Jezusa nie jest jednak czyste
poznanie, lecz krzyż. Jezus pokonał śmierć, ale wcześniej oddał za nas
życie w sytuacji absolutnego ogołocenia. My, "narodzeni z ciała", nie
potrafimy pójść za Nim o własnych siłach - kiedy dajemy tylko to, co
mamy sami, zauważa Grün, rychło wydamy wszystko. Stawić życie dla
innych, w pełnej wolności, jesteśmy gotowi wtedy jedynie, gdy narodzimy
się powtórnie, "z ducha" - działa w nas wówczas ta miłość, którą
przyjmujemy od Jezusa.
Na początku
książki Anselm Grün stwierdza, że św. Jan podejmuje trzy podstawowe
pytania, jakie stawia wszelka filozofia, o ile interesujeją człowiek:
"Na czym polega tajemnica naszego życia? Kim jest człowiek? Jaki
jest jego stosunek do Boga?" (s. 9). W istocie Grün w swoich analizach,
zachowując porządek ewangelicznego przekazu, zawsze te trzy pytania
ma na uwadze. Praca Anselma Grüna jest więc przede wszystkim rzetelną
i ciekawą myślą o źródłach wiary chrześcijańskiej, myślą, która
prawdy wiary wyjaśnia, a przez to też uzasadnia. Rozprawa jest zasadniczo
analizą, ale jest też w niemałej mierze komentarzem do Ewangelii.
Jest także wyznaniem własnego doświadczenia wiary. Czytelnik nie
ma wątpliwości, że autor żyje rzeczywistością, o której pisze, a
w książce daje o tym świadectwo. Dlatego rozważania Grüna mogą okazać
się pomocne dla każdego, kto czuje, że jego wiara obumiera lub kostnieje
- w książce znajdzie on niejedną zachętę, aby zastanowić się, co
znaczy obietnica, którą otrzymał w sakramencie chrztu, i by odnieść
do niej podstawowe doświadczenia swojego życia.
We wszystkich swoich warstwach - jako rozprawa, komentarz i świadectwo
- książka Grüna jest żywą i piękną katechezą. Wyjaśniając znaczenia
wypowiedzi Ewangelisty, Anselm Grün sam głosi Dobrą Nowinę.
W analizie symboliki "nocy nadaremności" i spotkania uczniów z
Jezusem Grün, w świetnej syntezie, ukazuje działanie Jezusa zmartwychwstałego
w życiu człowieka. "Jezus pokazuje im [uczniom - J.W.], jak
mają żyć, by ich życie było udane. Każe im, by zarzucili sieć z prawej
burty. Nie żąda niczego niezwykłego. Mają zrobić to samo co zawsze:
zarzucić sieć. Ale teraz mają to zrobić na Jego polecenie..." (s. 175).
Codzienność często nuży nas, a niekiedy przejmuje lękiem. Mozolnie
próbujemy zmienić jej kompozycję w nadziei, że uwolnimy się od niej,
ale nasza nadzieja pozostaje próżna, a trud - bezowocny. Jezus nie zmienia
naszej codzienności - działa w jej strukturze. Jego interwencja nie
przynosi nam innej historii, lecz uzdalnia nas do tego, byśmy w naszej
historii dostrzegli Jego obecność i wyznali - jak niegdyś uczniowie - że
On jest Panem. Zmartwychwstanie wydarza się wówczas, gdy odczuwamy
poruszenie Jego miłości - wraz z ponagleniem, abyśmy tę miłość
przekazywali innym. Wtedy, w życiu obecnym, które bywa nierzadko
nocą pracy daremnej, doświadczamy cudu nowości życia.
JERZY WOCIAL, ur. 1946, dr filozofii, pracownik Instytutu Filozofii
UW, członek Rady Redakcyjnej "Więzi".
POCZĄTEK
STRONY |