Strona główna Miesięcznika ZNAK

 SIW ZNAK

 E-MAIL

 

MAJ 2004, NUMER 588

Strona główna

Po śladach ks. Józefa Tischnera


Lista mailingowa
Jeżeli chcesz otrzymywać aktualne informacje o nowościach w miesięczniku ZNAK i wydarzeniach organizowanych przez SIW Znak wpisz swój e-mail.

 

Kościół mój dom

 

Kardynał prymas. Arcybiskup przewodniczący

Janusz Poniewierski

Z pewnego punktu widzenia 18 marca br., w dniu wyborów nowego przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski, nie wydarzyło się właściwie nic istotnego. Ot, normalna kolej rzeczy: "Umarł król, niech żyje król". "Zaszło słońce, wzeszedł księżyc" - można by powtórzyć głośny (i do końca jednak niezbyt zrozumiały) komentarz biskupa Tadeusza Pieronka.

Ale z innego punktu widzenia byliśmy świadkami przełomu. Oto bowiem skończyła się długa epoka prymasów (de facto stojących na czele Kościoła w Polsce). "Zaszło słońce prymasostwa", a w strukturach Episkopatu na dobre usadowiła się demokracja.

W tym miejscu konieczne wydaje się kilka słów wyjaśnienia. Po pierwsze, tytuł prymasa ma charakter honorowy (zgodnie z zasadą: primus inter pares - "pierwszy wśród równych") i w Polsce związany jest z arcybiskupstwem gnieźnieńskim. W naszym kraju jego ogromne znaczenie wynikało z historii (to prymas pełnił funkcję interreksa). I z osobowości niektórych prymasów - zwłaszcza kard. Stefana Wyszyńskiego, który rzeczywiście rządził Kościołem na mocy specjalnych uprawnień udzielonych mu imiennie przez Stolicę Apostolską i był "zwornikiem całego Kościoła w Polsce".

Prymasem od roku 1981 do dzisiaj jest Józef Glemp. Kim zatem został abp Józef Michalik? Przewodniczącym Konferencji Episkopatu Polski - a stanowisko to zajmowali przed nim prymasi: Wyszyński i Glemp. Nic dziwnego, że Polacy obu tych funkcji nie rozróżniali. 18 marca br. te dwa "porządki władzy" zostały definitywnie rozdzielone - i na tym właśnie polega przełom.

Po drugie - bardzo rzecz upraszczając - Kościół katolicki jest podzielony na diecezje, a każdą diecezją rządzi biskup ordynariusz (który pozostaje w łączności z papieżem i kolegium biskupów całego świata). Żeby zaś kolegialność Kościoła nie była jedynie pobożnym życzeniem, tworzone są regionalne (krajowe) konferencje episkopatu. Na ich czele stoi właśnie przewodniczący, ktoś w rodzaju koordynatora prac konferencji, w której zasiadają suwerenni biskupi diecezjalni i ich biskupi pomocniczy. Rolą przewodniczącego Episkopatu nie jest więc rządzenie polskim Kościołem, lecz r e p r e z e n t a c j a i k o o r d y n a c j a, zwoływanie i przewodniczenie zebraniom plenarnym itp. Przewodniczący Konferencji Episkopatu "jest osobą numer jeden w naszym Kościele - mówił KAI bp Piotr Libera. - W imieniu Kościoła zabiera głos w sprawach publicznych dotyczących życia społecznego czy politycznego w skali całej Polski. Bardzo ważnym jego zadaniem jest też reprezentowanie Kościoła w kontaktach z władzami państwowymi". (Jak z tego widać, musimy wszyscy przywyknąć do tego, że od 18 marca to nie prymas Glemp, ale abp Michalik reprezentuje Kościół w Polsce i jest w pewnym sensie jego głosem. "Wszyscy" - to znaczy także dziennikarze telewizyjni i sam kard. Glemp. W nowej sytuacji czymś kompletnie niezrozumiałym było na przykład świąteczne orędzie Prymasa do narodu, transmitowane przez I program TVP). Ponadto - i to jest bardzo ważne - "przewodniczący nadaje kierunek pracom Episkopatu, wskazuje priorytety duszpasterskie" itp. I jeśli jest w tej funkcji dobry, może wiele zdziałać.

Warto również (po trzecie) pamiętać, że wybory przewodniczącego Episkopatu odbywały się nie po raz pierwszy, a kard. Glemp był wybierany - czasem nawet jednogłośnie! - już w roku 1989, 1994 i 1999 (wcześniej prymas automatycznie zostawał przewodniczącym konferencji). Różnica polega jednak na tym, że w czasie tamtych posiedzeń biskupi czuli jakiś "wewnętrzny imperatyw" wyboru Józefa Glempa. Rozmaicie ten fakt tłumaczono: tradycją, nawykami myślenia itp. Jedni podejrzewali istnienie jakiegoś poufnego listu Jana Pawła II na ten temat, drudzy mówili o "testamencie" kard. Wyszyńskiego, który miał wyznaczyć bp. Glempa na swego następcę. A jeszcze inni powiadali, że w czasach tak trudnych nie należy eksperymentować i "zmieniać zaprzęgu". I tak trwał ten status quo, aż jego dalsze utrzymywanie okazało się niemożliwe. Niemożliwe, bo: 1. Prymas osiągnie w tym roku wiek emerytalny; 2. zgodnie z nowym statutem Konferencji Episkopatu funkcję przewodniczącego można pełnić najwyżej przez dwie kadencje z rzędu.

To nie znaczy, oczywiście, że po roku 1989 biskupi głosowali wbrew swoim poglądom. Moim zdaniem, większość i tak uważała, że Prymas jest w tej roli najlepszy. A przedstawiciele mniejszości mogli myśleć, że lepiej, by kardynał Glemp rządził także na Skwerze kard. Wyszyńskiego (siedziba Konferencji Episkopatu), niż gdyby miały istnieć w Warszawie dwa niezależne ośrodki kościelnej władzy. Ale wiosną tego roku wybór Józefa Glempa nie wchodził już w rachubę. Biskupi musieli podjąć suwerenną decyzję i wskazać tego, który z nich najlepiej odczyta znaki czasu. Który najtrafniej odpowie na wyzwania stojące dziś przed Kościołem w Polsce. A jest ich sporo!

Kilka dni przed zebraniem plenarnym Episkopatu pisał w "Tygodniku Powszechnym" ks. Adam Boniecki, że "przez ten wybór Episkopat odpowie na pytanie: 'Kościele, co mówisz o sobie?". I rzeczywiście: odpowiedział.

Ze względu na osobę abp. Józefa Michalika jest to odpowiedź jasna i czytelna. Bo metropolita przemyski to człowiek wyrazistych poglądów. Tak wyrazistych, że od lat postrzega się go jako przywódcę "prawego skrzydła" Episkopatu. Dzień po wyborach publicysta "Gazety Wyborczej" Jan Turnau pisał, że nowy przewodniczący "reprezentuje raczej poglądy 'oblężonej twierdzy': lęk przed współczesnym światem, zgniłym Zachodem, krytycznie myślącym laikatem, niewierzącymi, ba, masonami...". I listę tę można by jeszcze przedłużać (wskazując na przykład "bezkompromisową" obronę księdza oskarżonego o molestowanie seksualne).

To wszystko prawda. Ale prawdą jest również to, że metropolita przemyski ma prawdziwie katolicki (tzn. uniwersalny, wolny od szowinizmu) stosunek do Kościoła unickiego i do ukraińskich mieszkańców ziemi przemyskiej. Że chciałby zdyscyplinować Radio Maryja (głównie ze względu na jego nieposłuszeństwo wobec Kościoła) i - jako były pracownik Papieskiej Rady ds. Świeckich - dobrze rozumie problemy laikatu i nowych wspólnot w Kościele. I że się szybko uczy na błędach.

Od chwili wyboru na przewodniczącego Konferencji Episkopatu abp Michalik zachowuje się tak, jakby chciał "zakopać topór wojenny" i wiele spraw podjąć od nowa ("Dla mnie bardzo ważnym miejscem w Ewangelii jest modlitwa Pana Jezusa o jedność - mówił w rozmowie z KAI. - Proszę zwrócić uwagę, że Chrystus w tym szczególnym momencie nie modlił się o inne sprawy, tylko, żebyśmy zachowali jedność"). Jego słowa wypowiedziane bezpośrednio po wyborze zanotował korespondent "Tygodnika Powszechnego": "...zaprosił 'zarówno wierzących, jak i niewierzących do współpracy', do wspólnego 'pochylenia się nad człowiekiem żyjącym na tej naszej ziemi'. Poprosił o modlitwę, bo 'im słabszy człowiek, tym więcej potrzeba pomocników, tym większej potrzeba modlitwy'. Przypomniał, że umierający Prymas Tysiąclecia nie pozostawił następcom programu, twierdząc, że 'program stworzy historia, czas i ludzie'. Arcybiskup lapidarnie skomentował: 'Myślę, że to jest jakieś zadanie '. Uprzedzając pytania, lakonicznie scharakteryzował też styl swego urzędowania: 'Będę próbował widzieć Pana Boga, Ewangelię, Pana Jezusa. Będę próbował widzieć człowieka, ludzi i mieć dystans do siebie'".

Jak widać, nowy przewodniczący Konferencji Episkopatu wymyka się czarno-białym schematom. I choć do tej pory dał się poznać przede wszystkim jako obrońca instytucji Kościoła w obliczu wielorakich zagrożeń, to jego obecne wypowiedzi pozwalają żywić nadzieję, że zwycięży w nim ten, kto "dostrzega dobro wokół nas", skądkolwiek ono przychodzi, i "nie wpada w panikę wobec trudności. One nie są takie groźne, bo Pan Bóg jest mocniejszy niż zło i jest bliżej nas, niż myślimy".

JANUSZ PONIEWIERSKI, ur. 1958, członek redakcji "Znaku", w latach 1993-1997 kierownik działu religijnego "Tygodnika Powszechnego", autor książek: Pontyfikat (1999; II wyd. 2003) i Kwiatki Jana Pawła II (2002).

 

 

POCZĄTEK STRONY


Znak Młodych

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


SIW ZNAK

E-Mail

Redakcja

Archiwum

Wydarzenia

Prenumerata

Aktualny numer

Bibliografia

© Copyright by Społeczny Instytut Wydawniczy ZNAK
Strona wykonana przez Akrateia Inc.