ZNAK logo

TRUDNE ZALETY PLURALIZMU

Spotkanie w jednej wspólnocie religijnej osób „przychodzących” różnymi ścieżkami z różnych „stron” stanowi wyzwanie dla tożsamości każdego wyznawcy – relatywizuje bowiem każdą poszczególną interpretację. Jako takie stanowi jednocześnie niezwykle cenne wydarzenie w życiu każdego człowieka religijnego.

Opublikowany w niniejszym numerze „Znaku” tekst Charlesa Taylora harmonijnie wpisuje się w szerszy kontekst innych tekstów kanadyjskiego filozofa (1), dotyczących przemian religijności, jakie zaszły w kulturze euroatlantyckiej od czasów średniowiecza.

Nie będę się tu wypowiadał na temat ogólnej trafności socjohistorycznych diagnoz Taylora. Sądzę jednak, że ma on rację, gdy zwraca uwagę na istniejący obecnie pluralizm ścieżek, którymi ludzie dochodzą do tego, co nazywają swoją wiarą religijną (Taylorowi chodzi w pierwszym rzędzie o wiarę chrześcijańską). Zasadne jest zatem pytanie postawione przez Redakcję „Znaku” o to, czy podążający tak różnorodnymi ścieżkami zmierzają do tego samego celu, czy choćby w podobnym kierunku.

Dlaczego jednak odpowiedź pozytywna wydaje się problematyczna nawet w przypadku, gdy mamy do czynienia z ludźmi deklarującymi przynależność do tej samej wspólnoty religijnej? Przyjrzyjmy się bliżej formom wiary, które opisuje Taylor, z których każda posiada różne, jak to nazywa Taylor, „zaplecze”(2).

Oto forma wiary, która powstać może w kontekście obrazu świata jako uporządkowanego dzieła transcendentnego kosmicznego Zegarmistrza i/lub Prawodawcy, dzieła, którego częścią jest ludzkie społeczeństwo, w swej idealnej (religijnej) wersji kierowane określonymi regułami prawa naturalnego: wiara jest tu przede wszystkim zachowywaniem wspomnianych reguł, życiem moralnym „porządnego” członka społeczeństwa, a ostatecznie  ludzkości; kwestia doświadczenia religijnego, osobistego rozwoju, przemiany świadomości, jedności z Rzeczywistością Ostateczną i tym podobne. zostają tu zupełnie zmarginalizowane lub sprowadzone do przyszłej, pośmiertnej nagrody za „dobre sprawowanie”. Oto zaś inna forma, którą Taylor określa jako wiarę „używaną do mobilizacji politycznej, splecionej z poczuciem tożsamości narodowej” – jest to wiara polegająca zasadniczo na jakiejś formie aktywności w sferze społeczno-politycznej, w sferze motywacji wspieranej uczuciami ewokowanymi przez symbolikę religijną. Oto wreszcie wiara zaistniała w kontekście spluralizowanego społeczeństwa kierowanego „etyką autentyczności”(3): osobisty wybór drogi do najpełniejszej samorealizacji, drogi wybranej spośród wielu różnych możliwości, ponieważ rezonuje z osobistymi odczuciami, gdyż jawi się jako najpełniejsza ostateczna odpowiedź na najważniejsze pytania, jest wypełnieniem pragnień rodzących się w głębi duszy, otwarciem przestrzeni osobistego rozwoju, ponieważ wiąże się z intymnym doświadczeniem religijnym.

Zobacz także

Komentarze

ban715-1

Facebook

Newsletter

Zapisz się do newslettera
i odbierz kod rabatowy!

Najpopularniejsze