Strona główna Miesięcznika ZNAK

 SIW ZNAK

 E-MAIL

 

CZERWIEC 2004, NUMER 589



 

JANINA SONIK

Do Kuby i Michała

Piszę dlatego, że jestem osobą, której Ty, Kuba - jak twierdzisz - nigdy nie spotkałeś. Mam 17 lat i - wyobraź sobie - mój nauczyciel jest dla mnie autorytetem... Pomyślisz, że jestem wyjątkiem potwierdzającym regułę. Ale ja nie czuję się samotna!

Nie jestem ślepa: dostrzegam panujący wokół strach, o którym pisze Michał. Boimy się. Fakt, że ludzie po studiach, zdolni, ambitni, znający języki nie znajdują pracy, nas przeraża. Widzę problemy, ale też widzę ludzi, którzy z nimi walczą. Są nawet tacy, którzy je przezwyciężają. To chyba dowód, że nie jest aż tak źle, jak piszecie. Koledzy, ja waszych tez nie chcę zastępować własnymi, sielankowymi. Ja tylko mówię, że istnieje druga strona medalu.

Nie mieliśmy (jeszcze ?) naszego przeżycia pokoleniowego, więc trudno nam znaleźć wspólne autorytety. Nasze cele mogą się wydawać materialistyczne, gdyż nie wyznajemy stworzonej przez siebie doktryny, nie dostrzegamy tego, co nas łączy. I uczymy się podobno tylko po to, by osiągnąć sukces. Wszystkim miałoby zależeć wyłącznie na szybkim, wymienialnym na pieniądze sukcesie: Tomkowi, który pasjonuje się Rosją, Julce, która kocha Afrykę, Weronice studiującej mitologie świata i całej mojej klasie, która najchętniej w przyszłości zajmowałaby się badaniem ludzkiego genomu. Tym wszystkim młodym ludziom, którzy istnieją, których znam, zależeć by miało tylko na pieniądzach i wyrzekliby się swoich pasji dla pieniędzy. Co za brednie!!!

Mnie się wydaję, że uczymy się po to, by mieć coś do powiedzenia. Wchodzimy do zjednoczonej Europy i chcemy innym dorównać. Może to zabawna motywacja, ale działa! Młodzi Europejczycy są pod wrażeniem, bo znamy ich języki, znamy ich literaturę i sztukę. I często jesteśmy od nich lepsi. Wyścig szczurów? Tak, to jest wyścig szczurów. Czy jednak wolelibyście selekcję na podstawie urodzenia, krwi, pochodzenia? A może na podstawie majątku? Ostra konkurencja nie jest oczywiście idealnym sposobem na wyławianie elit. Odpadają wrażliwi, ci którzy nie mają żelaznych nerwów, często ludzie zdolni i mądrzy. To jest drastyczny konkurs. Co robić? Utopia nie istnieje.

I ja czasem nie mam sił, czasem się boję, ale nie jestem sama. W niedzielę chodzę do kościoła wypełnionego młodymi ludźmi w moim wieku i myślę sobie: przyszłość to my, wszystko zależy od nas! Trzeba chcieć, są ciężkie czasy, trzeba nawet bardzo chcieć! Ale sama chęć nie wystarczy. Jesteście żywymi przykładami tego, że same chęci nie wystarczą. Trzeba jeszcze mieć nadzieję i wiarę, których Wam brak. Wiarę - także w samych siebie, w swoje własne możliwości.

Mamy po dwadzieścia lat, całe życie przed nami. Tyle szczytów do zdobycia, tyle do udowodnienia. I już teraz, już na samym początku drogi chcecie rezygnować? A może wcale nie chcecie rezygnować, ale w takim wypadku, dlaczego tak narzekacie? Mówię to rodzicom, gdy rozprawiają o możliwym końcu naszej cywilizacji: nie narzekajcie, tylko zróbcie coś! Dzisiaj mówię to Wam, z przekonaniem, że zrobić coś możecie. Problemy są po to, by je rozwiązywać. Duży mur to tylko dużo małych cegieł. Nawet gdy jest to mur samotności i lęku. Weź przyjaciela na koncert, innego na wystawę, kolejnemu wciśnij książkę do ręki...

 

 

 

 

POCZĄTEK STRONY

 

Co łączy nasze pokolenie? Żaden nadrzędny cel, żadna doktryna, żaden nowy konkretny nurt filozoficzny. Czemu? Bo nie postawiono nas w sytuacji Wielkiego Wyboru, który by nas wszystkich połączył lub podzielił, ale jednoznacznie. Wszyscy najprościej w świecie dążymy do dobrobytu, czyli chcemy móc "żyć własnym życiem". Dla niektórych stało się to obsesją. Stają się maszynami nauki, wyznawcami tego, co "trendy" - także w sferze poglądów społeczno-politycznych. Zatracają - dążąc do sukcesu - jakąkolwiek hierarchię wartości...

Ale jest też inna młodzież, dyskretna, której nikt nie bierze pod uwagę, bo ona nie odczuwa żadnej potrzeby hałaśliwego prezentowania swojego zdania. Opinia mediów na ich temat jest im obojętna, są totalnie bezinteresowni. Oni jeżdżą na pielgrzymki nie tylko przed maturą, nie "rzygają", znają sens życia, aczkolwiek głośno o tym nie krzyczą. Jak zwykle, ci najbardziej dyskretni są tymi, którzy robią najwięcej dobrego. Są wolontariuszami, organizują akcje charytatywne, działają na własną rękę, nie szukają poklasku. Równocześnie wiedzą, że muszą zdobyć wykształcenie, by móc funkcjonować. Oni nie są samotni. Oni odnajdują się w świecie, jaki im został "zadany". I to jest piękne! Może to nie oni będą rządzić krajem, ale są i pozostaną tymi, na których mogę polegać. Nasze pokolenie to nie tylko znane z artykułów prasowych szablony młodzieży typowej.

Poza "dyskretnymi", o których pisałam wyżej, są też blokersi i "zniechęceni", których znamy. Ale istnieje jeszcze inna kategoria młodych. To ci, którym naprawdę zależy. Mają czas na refleksję, na czytanie książek, na chodzenie do kościoła, do teatru, na wykłady, na koncerty. Często sami malują albo muzykują, śledzą życie kulturalne w swoich miastach. To nie są ludzie, którzy "rzygają", nudzą się, którym brak wewnętrznej dynamiki. O tej młodzieży, która chodzi na spotkania z intelektualistami, jest otwarta na nowości, nie można powiedzieć, że nie będzie kształtować przyszłości naszego kraju. Ja się naprawdę na co dzień stykam z takimi ludźmi. Trudno mi sobie wyobrazić, żebyście i Wy takich ludzi nie znali. Może ich nie bierzecie pod uwagę, bo uważacie, że są w mniejszości? Ale to, moi drodzy, trzeba nazwać. Trzeba sobie powiedzieć, że elity są zawsze w mniejszości.

Wróćmy teraz do problemu, który nas poróżnił na wstępie, do problemu, od którego zaczęłam ten list. Czy elitom młodzieżowym brak autorytetów? Nie. Brak im wspólnych autorytetów. Nie mają się wokół czego skupić. Brak perspektyw ideowych. To, z jednej strony, frustrujące, ale, z drugiej, normalne: w wolnym kraju trudno o jeden wspólny cel, jakim była np. idea odzyskania niepodległości. Tworzy się pustka, ale ta pustka nie dotyczy wszystkich.

P.S.: Na wypadek, gdyby nie udało mi się przezwyciężyć waszego pesymizmu, dołączam na pocieszenie;)
Gdzie nie ma oaz, oazą ostrogi,
a wiatr gdzie palmą poruszyć nie może,
bo palmy nie ma,
tam oczy zwróciwszy do gwiazd,
wystarczy raz zawołać: Boże!
I wiedzieć, że jest w niebie step szczęśliwy.

Cyprian Kamil Norwid

Janina Sonik, ur. 1987.

 


SIW ZNAK

E-Mail

Redakcja

Archiwum

Wydarzenia

Prenumerata

Aktualny numer

Bibliografia

© Copyright by Społeczny Instytut Wydawniczy ZNAK
Strona wykonana przez Akrateia Inc.