|
nie oglądajcie
AGNIESZKA NITZA
Czeski sen, reż.: Vit Klusak i Filip Remund, prod.: Czechy, 2004
Przeceny, okazje, promocje czy kilkumetrowe kolejki przed sklepami z używana odzieżą w dzień dostawy stanowią niewyczerpane źródła emocji: po pierwsze euforii i podniecenia, po drugie radości i zadowolenia z siebie bądź rozczarowania i złości w zależności od powodzenia planu zakupu upragnionego towaru. A co, jeśli za drzwiami owych mniej lub bardziej luksusowych sklepów zamiast miejsca, gdzie ważyć się mają losy ludzkich nastrojów na kolejne kilka dni, nie ma nic? O tym właśnie traktuje Czeski sen - film, a właściwie filmowe reality show Vita Klusaka i Filipa Remunda. Reżyserowie tak jak "Wielki Brat" działają według własnego scenariusza, są "panami akcji", jednak z tą różnicą, że nie schlebiają masowemu społeczeństwu, ale przez jego ośmieszenie pokazują mu prawdę o nim samym.
Pewnego dnia Vit i Filip przyodziali garnitury, zmienili uczesanie i postanowili rozpocząć kampanię reklamową nieistniejącego hipermarketu. Na ulicach pojawiły się bilboardy, w telewizji reklamy, w skrzynkach na listy ulotki - wszystkie obwieszczające otwarcie "Czeskiego snu", hipermarketu tak wspaniałego, że aż nierealnego. Akcja zakończyła się sukcesem, już na kilka godzin przed otwarciem sklepu pojawiły się pierwsze ofiary manipulacji. Gdy wybiła dziesiąta, kilkusetosobowa grupa ludzi biegła ku ścianie frontowej hipermarketu - jedynej jego istniejącej części. Mimo iż po "dojściu" do prawdy jedna część tłumu była rozwścieczona, a druga rozżalona, Vit i Filip wyszli z całego zajścia bez szwanku i wyrzutów sumienia, a z kilkoma nagrodami filmowymi na koncie.
POCZĄTEK
STRONY |
|
Ponieważ ukazanie człowieka w sidłach konsumpcjonizmu nie jest niczym nowym, Czeski sen z jednej strony odbierać można jako część antyglobalistycznego dyskursu. Wydźwięk filmu jest uniwersalny, a owa manipulacja mogłaby zostać przeprowadzona wszędzie z podobnym skutkiem. Z drugiej strony nie bez znaczenia jest miejsce i czas akcji jako że Czeski sen realizowany był w Republice Czeskiej tuż przed referendum unijnym. Poza bilboardami reklamującymi nieistniejący hipermarket reżyserowie pokazują te, które mają zachęcić społeczeństwo do wzięcia udziału w referendum i powiedzenia "tak" Unii Europejskiej. "Czy tak jak te pierwsze, tak drugie przedstawiają coś, czego nie ma, obietnice nie do spełnienia?", zdają się skłaniać widza do zastanowienia twórcy filmu. Jednak czy Czeski sen, nazwany przez "The Economist" najbardziej zabawnym europejskim filmem roku, może podejmować tak poważne kwestie? Na owe pytanie sam reżyser odpowiedział twierdząco podczas cieszyńskiego festiwalu filmowego Era Nowe Horyzonty.
Chociażby ów przykład pokazuje, że film, który bawi widza, może traktować o rzeczach poważnych. Poważne też można stawiać zarzuty jego twórcom. Poza tymi natury politycznej, jak antyunijność, również te natury etycznej. Jak daleko może posunąć się dokumentalista? Czy wolno mu bezkarnie manipulować ludźmi? Tylko dla własnej korzyści, aby osiągnąć sławę - nie; aby pokazać masom prawdę o nich samych czy zwrócić uwagę na niebezpieczne zjawiska społeczne - tak. A co jeśli jedno z drugim idzie w parze?
Tak jak hasła kampanii reklamowej zachęcające do wizyty w hipermarkecie "Czeski sen" przekornie głosiły: "nie jedzcie", "nie kupujcie", polecając film Czeski sen, należałoby napisać: "nie oglądajcie", z nadzieją, że odniesie to taki sam skutek.
|