|
pokolenie JP2
ANKIETA (fragmenty)
DOROTA MAJKA-HUGUENEY Z MĘŻEM ANTOINE'EM
Wieczorem kładę się, czując jego ciepło. Nagle ogarnia mnie lekka obawa, czy jutro też dotknie mnie miłością swojej obecności?! Ale ranek rozwiewa wątpliwości, gdyż on jest nadal obok mnie - i za ten dar dziękuję Bogu.
Spotkaliśmy się w Paryżu podczas przygotowań do Światowego Dnia Młodzieży w Toronto. Wyjechaliśmy razem jako znajomi z kościoła Saint-Gervais; kiedy wracaliśmy, byliśmy już sobie bardziej bliscy - obecnie jesteśmy dziewięć miesięcy po ślubie.
Tematem Dnia Młodzieży w Toronto były słowa zaczerpnięte z Ewangelii św. Mateusza: "Wy jesteście solą dla ziemi... Wy jesteście światłem świata". Te słowa są w naszym życiu do dzisiaj.
Mieszkając w Polsce, marzyłam zawsze o wyjeździe na spotkanie młodych z Ojcem Świętym - nie było to możliwe aż do Toronto (2002). Kiedy przerywałam studia na Papieskiej Akademii Teologicznej, nie byłam w stanie odczytać intencji Boga wobec mnie. Spotkanie z Janem Pawłem II stało się dla mnie znakiem - fizycznym i duchowym. To właśnie w Toronto, podczas nocnego czuwania, zadawałam Panu pytanie: "wracać do Polski czy zostać w Paryżu? I co dalej ?!". W tym momencie młodzi zaczęli się modlić w intencji małżeństw, a ja poczułam na twarzy lekkie muśnięcie wiatru i zrozumiałam... to był znak... Może dla kogoś to banalne lub śmieszne, zwykły zbieg okoliczności - ale nie dla mnie.
Na naszym ślubie odczytano fragment Ewangelii wg św. Mateusza - ten tekst, który tak często przywoływał Ojciec Święty w Toronto: "Wy jesteście solą dla ziemi... Wy jesteście światłem świata".
Dziękujemy Ci, Ojcze Święty; będziesz żył z nami w modlitwie naszej i naszych dzieci, którym będziemy opowiadać, jakiego wspaniałego człowieka wydała polska ziemia.
Paryż, 15 kwietnia 2005
DOROTA MAJKA-HUGUENEY (ur. 1978), była studentka PAT, obecnie studiuje turystykę w Paryżu. ANTOINE HUGUENEY (ur. 1966), inżynier informatyk. Pobrali się w 2004. Mieszkają w Paryżu.
POCZĄTEK
STRONY |
|
MARCIN WILK (fragment)
1. Nie pamiętam, jak to się zaczęło, ale moja mama jest przekonana, że urodziłem się dzięki Niemu: "W czerwcu jak długa upadłam na przystanku tramwajowym w krakowskich Bronowicach. A potem w lipcu usłyszałam, że poronię. Jakiś sławny lekarz powiedział mi, że wszystko będzie dobrze. Było jednak dużo strachu. 16 października wieczorem zmęczona wróciłam z pracy i od razu dowiedziałam się, że papieżem został Polak. Wtedy uwierzyłam, że wszystko nie tylko będzie, ale musi być dobrze.
2. Urodziłem się 20 października 1978 r. i innego papieża nie znam. Pamiętam, że przez całe swoje, jak dotąd 26-letnie, życie uczestniczyłem w święcie, które nazywało się: "Jego Pielgrzymka do Ojczyzny". W 1979 roku w wózku. W 1983 trzymałem palce w kształcie litery "V". - Proszę, jaki miałeś dryg do polityki - śmieje się dziś mama. Pod koniec lat 80. nie poszedłem do szkoły, żeby Go zobaczyć, gdy jechał papamobilem. Pod koniec liceum machałem mu w Łagiewnikach.
A potem? Co było potem? Tyle było tych pielgrzymek. Kto by je wszystkie zliczył! Już wiem. W lecie 2002 roku wybierałem się daleko za granicę, by poznać świat i zarobić trochę pieniędzy. Trwała właśnie następna jego wizyta. Ale kto wtedy przejmował się, żeby akurat być z Nim. Byłem poza tym taki zaaferowany tym wyjazdem. Nie teraz, to następnym razem - myślałem. Tyle, że następnego razu nie było.
I nie będzie.
MARCIN WILK, ur. 1978, dziennikarz, krytyk, literaturoznawca.
|