Strona główna Miesięcznika ZNAK

O co chodzi...

 SIW ZNAK

 E-MAIL

 

LUTY 2005, NR 597




 

success

EMILIA SKRZYPEK


Wielu z nas za szczyt marzeń uznałoby możliwość kształcenia się w uczelni należącej do ścisłej światowej czołówki uniwersytetów, osiągnięcie wysokiego statusu materialnego i pozyskanie międzynarodowego grona przyjaciół. A jak sukces rozumieją ci, którzy w powszechnym mniemaniu osiągnęli już bardzo wiele? Czym jest on dla początkujących studentów Oksfordu, Cambridge, London School of Economics czy uniwersytetu St. Andrew's w Szkocji? Opinie na ten temat zebrała Emilia Skrzypek, dziewiętnastoletnia studentka St. Andrew's University.

SUCCESS is a journey, not the destination = polowanie na króliczka

Ania, absolwentka polskiego liceum, obecnie studentka świetnej zachodniej uczelni, w odpowiedzi na moje pytanie: "czym jest sukces?", wykrzyknęła: "wszystkim!". Po chwili zastanowienia wymieniła kilka jego "rodzajów". "Sukces naukowy? Że się tu znalazłam" - pada najpierw. Później dopiero pojawia się głośne i pełne determinacji - "Sukces zawodowy - pieniądze!".

FOCUS: If you chase two rabbits, both will escape = gdzie uciekł króliczek?

Wielu młodych dopiero wchodzących w dorosłość już teraz obawia się, że być może całkiem niedługo będą musieli wybrać jedną z dwóch popularnych "recept na sukces". Opcje to: "władza i bogactwo" oraz "szczęście i bliscy". W mediach króluje wizerunek "człowieka sukcesu" - wiecznie zajętego właściciela nowoczesnego apartamentu w śródmieściu i szafy pełnej markowych ubrań, z nieodłączną aktówką, palm topem i telefonem komórkowym pod pachą. Czasu na tzw. życie osobiste - brak. Wybór zestawu "przyjaciele i rodzina" niemal automatycznie ma powodować przyporządkowanie do drugiej, przeciwstawnej kategorii.

Można by pokusić się o uzasadnienie stereotypu "pogoni za pieniądzem" utartym już sloganem "cause we are living in a material world". Pozostaje jednak pytanie, czy rzeczywiście młodzi biorą masowy udział w pogoni i co jest owym króliczkiem, którego chcą złapać. Czy rzeczywiście jesteśmy pokoleniem stricte materialistycznym?

Według osiemnastoletniego Matteo, Szwajcara biegle władającego sześcioma językami, studenta biochemii, sukcesem jest osiągnięcie zamierzonego celu. Na pytanie o to, co było sukcesem w jego życiu, najpierw pewnym głosem odpowiada: "Ukończenie szkoły średniej". Po chwili wahania dodaje jednak: "Utrzymanie więzi z rodziną i przyjaciółmi". "Jest bardzo dużo takich rzeczy!" - mówi na zakończenie.

Trochę odmienne zdanie na ten temat ma Nancy, 20-letnia studentka biologii i filozofii, pochodząca z Chin, ale na stałe mieszkająca w Nowym Jorku. "Być szczęśliwą i nie mieć zmartwień. Yeah, that'd be me" - mówi bez chwili zastanowienia. Nancy nie jest pewna, czy osiągnie sukces. Wierzy, że tak się stanie, ale, jak twierdzi, "sukces dotyczy przyszłości". "Ja swojej nie znam. Nie wiem, czy dotrę do celu (sukcesu)" - mówi. Dla niej sukcesem jest mieć poczucie bezpieczeństwa. Jednym, jak twierdzi, mogą je zapewnić pieniądze, innym - miłość. Tu nie ma reguł.

FOLLOW the white rabbit = jak to jest z króliczkiem?

Zrealizowanie marzeń zwykle odczuwane się jako osiągnięcie sukcesu. Ale czy nie jest tak, że zarówno satysfakcja, jak i poczucie sukcesu wzrastają wprost proporcjonalnie do wielkości naszego osobistego wkładu w dotarcie do zamierzonego celu? Gracza, któremu poszczęściło się na loterii, możemy zestawić z kontrprzykładem osoby, która dzięki latom pracy, wyrzeczeń i poświęceń dorobiła się dużej ilości gotówki, również spełniając marzenie o bogactwie. Oboje posiadają status materialny, o jakim marzyli. Oboje więc spełnili swoje marzenie i do celu dotarli. Nasuwa się jednak pytanie, czy oboje osiągnęli ten sam poziom sukcesu? Dla 21-letniej Kate to nie takie jednoznaczne. Uważa ona, że na sukces trzeba sobie zapracować. Tylko wtedy jest prawdziwy.

 

 

POCZĄTEK STRONY

 

 

Słowo "sukces" ma niezwykle chwytliwą treść i bardzo wysoką wartość marketingową. Liczne kursy, wydawnictwa, szkolenia kuszą obietnicami łatwego zrealizowania marzeń. Tylko czy istnieje coś takiego jak "sukces uniwersalny"? Misha ma 19 lat i pochodzi z Rosji. Studiuje ekonomię i filozofię na jednej z najlepszych ekonomicznych uczelni świata. Sukces to dla niego "satysfakcja z osiągnięcia celów, dzięki którym zdobywa się lepszą i wyższą pozycję w hierarchii społecznej". To stwierdzenie obejmuje zarówno rozwój osobisty, połączony z wzrostem popularności w danym środowisku, jak i awans w miejscu pracy, dzięki któremu czujemy się dowartościowani i spełnieni zawodowo. Widzimy, że jakkolwiek pojęcia "sukces" i "ambicja" są ze sobą spokrewnione, nie są pojęciami tożsamymi. Nie zawsze bowiem zrealizowanie ambicji jest równoznaczne z osiągnięciem sukcesu i na odwrót. Nie można jednak mieć poczucia sukcesu bez odczucia satysfakcji. Bez względu na to, w jakiej dziedzinie i z powodu jakich czynników to poczucie satysfakcji zostało osiągnięte.

THERE IS NO SPOON = czy ktoś widział króliczka?

Można pokusić się o stwierdzenie, że sukces istnieje tylko w ludzkiej percepcji. Według 18-letniej Szwedki Fillipy sukces można porównać do sztuki, w której wszystko zależy od subiektywnej oceny jednostki. Ktoś uznaje obrazy Warhola za arcydzieła, podczas gdy dla kogoś innego jego praca ma niewiele wspólnego ze sztuką. Podobnie jest z sukcesem. Coś, co jedni postrzegają w kategoriach wielkiego wyczynu, dla innych może być czymś zupełnie nieistotnym.

Dyskusyjne jest jednak, czy sukces można zobaczyć. Jeżeli tak, to czy przejawia się on tylko w sferze materialnej? A jeżeli nie - to może, jak twierdzi Trilce, od 12 lat mieszkająca w Rzymie pół-Finka, pół-Peruwianka: "Coś takiego jak sukces nie istnieje"?

Zaryzykuję stwierdzenie, że otaczają nas małe sukcesy, których nie dostrzegamy. O sukcesie myślimy zawsze jako o czymś odległym, również czasowo. Rzadko satysfakcjonuje nas to, gdzie "znajdujemy się" w danej chwili. W ten sposób często pozbawiamy się radości, jaką moglibyśmy, a może nawet powinniśmy odczuwać z powodu wszystkiego, co już osiągnęliśmy. Czy jednak sukces już osiągnięty nadal pozostaje sukcesem? Czy wypada o nim tak mówić?

PERSISTENCE: Now when we have exhausted all possibilities, let's get started

Anię, Matteo, Nancy, Mishę, Filipę i Trilce dzieli bardzo wiele - pochodzenie, kultura, religia, język i doświadczenia życiowe. Łączy ich to, że wszyscy są studentami uczelni należących do brytyjskiej "premier league", jak również marzenie, że kiedyś będą szczęśliwi. Na osiągnięcie sukcesu mają różne recepty, wyznaczają sobie inne cele pośrednie, które mają im pomóc w dotarciu do niego. Sukcesowi przypisują różną rolę w swoim życiu i stawiają go na odmiennych szczeblach wyznawanej przez siebie hierarchii wartości. Wszyscy jednak przyznają, że większość ich działań w jakimś stopniu zmierza właśnie ku osiągnięciu sukcesu. Tylko definicji sukcesu jest wśród nich tylu, ilu nich samych.

Mam wielkie szczęście przyjaźnić się z tymi ludźmi. I było prawdziwą przyjemnością dyskutowanie z nimi na temat sukcesu, obserwowanie ich reakcji i sposobu podejścia do problemu. Uświadomiłam sobie wtedy, jak rzadko rozmawiamy na ten temat, mimo że on bezpośrednio nas dotyczy. Podczas tych rozmów dowiedzieliśmy się bardzo dużo o sobie samych i o sobie nawzajem. Byliśmy zgodni co do tego, że liczba małych, większych i tych całkiem sporych sukcesów w naszym życiu jest często dużo większa, niż nam się wydaje. Doszliśmy do wniosku, że pojęcie sukcesu w dużej mierze kreujemy sami w sobie. Może po prostu potrzebujemy więcej wyobraźni, elastyczności i odwagi, żeby go dostrzec?

Dla mnie samej ogromnym osiągnięciem było np. dostanie się na moją wymarzoną uczelnię, jak również niezgubienie żadnej skarpetki podczas ostatniego prania. Jak niewiele człowiekowi trzeba, aby poczuł się dowartościowany i zdolny do osiągnięcia sukcesu. Po prostu szczęśliwy.


SIW ZNAK

E-Mail

Redakcja

Archiwum

Wydarzenia

Prenumerata

Aktualny numer

Bibliografia

© Copyright by Społeczny Instytut Wydawniczy ZNAK
Strona wykonana przez Akrateia Inc.